Niedziela, 2019-12-15, 3:38 PM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil
Główna » Pliki » Wiersze » Miłość

Kto chce bym go kochała
2014-02-01, 7:07 PM



KTO CHCE BYM GO KOCHAŁA

/Maria Pawlikowska-Jasnorzewska/

 

Kto chce bym go kochała, nie może być nigdy ponury

i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.

Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce

i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.

I musi też ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,

gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.

Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka kuka

lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powłokę buka.

Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,

i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,

i nie wiedzieć nic, jak ja nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,

i być daleki od dobra i równie daleki od złości.


 

W MIŁOŚCI NIE MA MOCNYCH

/Jan Brzechwa/

 

Najgorsza ze wszystkich kradzieży

Jest ta, żeś mi serce skradł.

Nikt kary ci nie wymierzy

I nie potępi cię świat,

Bo nie stworzono dotąd praw

By walczyć z tym, co zrządził traf.

 

W miłości nie ma mocnych -

Trzeba się poddać jej.

W miłości nie ma mocnych

Więc to zrozumieć chciej,

Że szkoda słów bezowocnych,

Szkoda łez całonocnych,

Od nich nie będzie lżej.

W miłości nie ma mocnych -

Trzeba się poddać jej.

 

Każdemu wolno pomarzyć,

Kochanym chce każdy być.

Ta chwila może się zdarzyć

I dla niej warto jest żyć.

Ze wszystkich praw to jedno znam

I ono właśnie sprzyja nam.

 

W miłości nie ma mocnych -

Trzeba się poddać jej.

W miłości nie ma mocnych

Więc to zrozumieć chciej,

Że szkoda słów bezowocnych,

Szkoda łez całonocnych,

Od nich nie będzie lżej.

W miłości nie ma mocnych -

Trzeba się poddać jej.


LUBIĘ,KIEDY KOBIETA...

/Kazimierz Przerwa -Tetmajer/

 

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,

kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,

gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie

i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,

gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,

gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem

i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania

przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania

zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,

gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie

wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,

a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata

w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.


JEŚLI NIE PRZYJDZIESZ...

/Halina Poświatowska/

 

Świat będzie uboższy

o tę trochę miłości

o pocałunki które nie sfruną

w otwarte okno

 

świat będzie chłodniejszy

o tę czerwień

która nagłym przypływem

nie rozżarzy moich policzków

 

świat będzie cichszy

o ten gwałtowny stukot

serca poderwanego do lotu

o skrzyp drzwi

otwieranych na oścież

 

drgający żywy świat

zastygnie

w kształt doskonały nieomal

geometryczny


 

JEJ PORTRET

/Jonasz Kofta/

 

Naprawdę jaka jesteś

Nie wie nikt

Bo tego nie wiesz

Nawet sama ty

 

W tańczących wokół

Ciemnych lustrach dni

Rozbłyska twój

 

Złoty śmiech

Przerwany wpół

Czuły gest

W pamięci składam wciąż

Pasjans z samych serc

 

Naprawdę jaka jesteś

Nie wie nikt

To prawda nie potrzebna

Wcale mi

Gdy nie po drodze

Będzie razem iść

Uniosę twój

Zapach snu

Rysunek ust

Barwę słów

Nie dokończony

Jasny portret twój

 

Uniosę go

Ocalę wszędzie

Czy będziesz przy mnie

Czy nie będziesz

Talizman mój

Z zamyśleń nagłych twych

I rzęs

Obdarowany

Tobą miła

Gdy powiesz do mnie kiedyś

- Wybacz

Przez życie pójdę

Spoglądając wciąż wstecz


 

IE,NIE MOŻESZ TERAZ ODEJŚĆ...

/Jonasz Kofta/

 

Nie, nie możesz teraz odejść

Kiedy cała jestem głodem

Twoich oczu, dłoni twych

Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze

Nim odbierzesz mi powietrze

Zanim wejdę w wielkie nic

 

Nie, nie możesz teraz odejść

Jestem rozpalonym lodem

Zrobię wszystko, tylko bądź

Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment

Płonę, płonę, płonę, płonę...

Zimnym ogniem czarnych słońc

 

Nie, nie możesz teraz odejść

Popatrz listki takie młode

Nim jesieni rdza i śmierć

Bądź - proszę cię na rozstań moście

Nie zabijaj tej miłości

Daj spokojnie umrzeć jej


 

GDYBYM SPOTKAŁ CIEBIE

/Bolesław Leśmian/

 

Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,

Ale w innym sadzie, w innym lesie -

Może by inaczej zaszumiał nam las,

Wydłużony mgłami na bezkresie...

 

Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd

Jęłyby się dłonie, dreszczem czynne -

Może by upadły z niedomyślnych ust

Jakieś inne słowa - jakieś inne...

 

Może by i słonce zniewoliło nas

Do spłonięcia duchem w róż kaskadzie,

Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,

Ale w innym sadzie, w innym niebie...


 

GDY OMDLEWASZ NA ŁOŻU , CAŁOWANA PRZEZE MNIE

/Bolesław Leśmian/

 

Gdy omdlewasz na łożu, całowana przeze mnie,

Chcę cię posiąść na zawsze, lecz daremnie, daremnie!

 

Już ty właśnie – nie moja, już nie widzisz mnie wcale:

Oczy mgłą ci zachodzą, ślepną w szczęściu i szale!

 

Zapodziewasz się nagle w swoim własnym pomroczu,

Mam twe ciało posłuszne, ale ciało – bez oczu!.....

 

Zapodziewasz się nagle w niewiadomej otchłani,

Gdziem nie bywał, nie śniwał, choć kochałem cię dalej!....


EST JUŻ ZA PÓŹNO, NIE JEST ZA PÓŹNO

/Edward Stachura/

 

Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,

Tęskność zawrotna przybliża nas.

Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet,

Cudnie spokrewnią się ciała nam.

 

Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę

Z oknem na rzekę lub też na park,

Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;

Schodzić będziemy codziennie w świat.

 

Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,

Siebie zachwycić i wszystko w krąg.

Wojna to będzie straszna bo Bóg nas będzie chciał zniszczyć,

Lecz nam się uda zachwycić go.

 

Jest już za późno!

Nie jest za późno!

Jest już za późno!

Nie jest za późno!


PYŁEM KSIĘŻYCOWYM

/Konstanty Ildefons Gałczyński/

 

Pyłem księżycowym być na twoich stopach,

wiatrem przy twej wstążce, mlekiem w twoim kubku,

papierosem w ustach, ścieżką pośród chabrów,

ławką, gdzie spoczywasz, książką, którą czytasz.

 

Przeszyć cię jak nitką, otoczyć jak przestwór,

być porami roku dla twych drogich oczu

i ogniem w kominku, i dachem, co chroni

przed deszczem.


 

ROMANS ŚPIEWAM

/Bolesław Leśmian/

 

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!

Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.

Pokochali się nagle na rogu ulicy

I nie było uboższej w mieście tajemnicy...

Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,

Siedli - ramię z ramieniem - na stopniach kościoła.

Ona mu podawała z wyrazem skupienia

To usta do pieszczoty, to chleb - do gryzienia.

I tak, śniąc, przegryzali pod majowym niebem

Na przemian chleb - pieszczotą, a pieszczotę - chlebem.

I dwa głody sycili pod opoką wiosny:

Jeden głód - żebraczy, a drugi - miłosny.

 

Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć potrzeba?

Ma dwa głody, lecz brak mu - dziewczyny i chleba.


Kategoria: Miłość | Dodał: fiolka
Wyświetleń: 362 | Pobrań: 0 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Kategorie sekcji
Anioły [4]
Miłość [11]
Przyjaźń [2]
Życzenia [0]
Życie [6]
Na dobranoc [22]
Na dzien dobry [3]
Inne [17]
Adam Asnyk [10]
Mikołaj Rej [2]
Julian Tuwim [3]
Poezja romantyczna [3]
Ojciec [1]
Wiersze...z nutką refleksji [6]
Walentynki [1]
Wiersze do pamiętnika [1]
Kobieta [1]
Wierszyki dla dzieci na dobranoc [2]
Kwiaty [8]
Wyszukiwanie
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2019