Czwartek, 2017-12-14, 5:55 PM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil

Panie, Ty uczysz nas wybaczać i każesz kochać nawet wroga ,więc proszę powiedz mi dlaczego nikt mnie nie kocha, oprócz Boga? Uczysz nie troszczyć się o jutro i jak te ptaki wolnym być , więc błagam Cię, powiedz mi dlaczego sam nie pozwalasz mi tak żyć? Panie, Ty każesz wierzyć w Ciebie ,nie wzywać nadaremnie, nie wzywam, bo mi nie odpowiesz Boże, czy Ty nie wierzysz we mnie? Jesteś miłością nieskończoną i jesteś wszędzie, gdy Cię wołam ,więc  gdzie jest ta miłość, powiedz Panie ,bo strasznie mało jej dokoła!

 

List z nieba...

Kochani...Nie oczekujemy wiele,bo może godni pamięci nie jesteśmy wcale ? Jedynie swój uśmiech nam obiecajcie...Nam wystarczy świadomość,że myślicie o nas czasami...Wystarczą nam takie wspomnienia,Wasza twarz z błyszczącymi oczami i tylko czasem zapalona na naszym grobie świeczka ...Chcemy pozostać w pamięci chwil wspólnie przeżytych radośnie,byście mieli co wspominać jesienią, zimą, na wiosnę,by Wasze buzie się uśmiechały...

 

Nie zapewniaj nas o pamięci,aż po życia swego kres,bo tak naprawdę inaczej jest.. My wciąż chcemy być z Wami i w Waszych sercach ..Wierzyć w ostatni ziemski sen...kiedy byliśmy szczęśliwi,nie budził nas smutny, deszczowy dzień..Nie obiecuj tego,czego nie możesz nam dzisiaj dać,ani objąć swych ramion wspomnieniem..Tylko ten,co w uczuciach jest szczery,w niewielkim kawałku swej dłoni,potrafi schować pamięci  płonący płomyk,będzie go szanował,chronił i cenił..Nie obiecuj słońca i nieba,ani pięknych ogrodów ,bo tu,gdzie teraz jesteśmy, słowik nie śpiewa zapomnianych melodii..Nie obiecuj nikomu zbyt wiele i słów swoich nie puszczaj na wiatr..Kochaj,wspominaj,pamiętaj- tyle tyle na ile Cię stać-nie obiecuj tego,czego nie możesz nam dzisiaj już dać...

 

Co noc łzy są w moich oczach, co dzień smutek dręczy mnie, choć mi  w koło mówią,że życie piękne jest, mi tu bez Was bardzo źle. Sił już nie mam drogą życia iść i  już nie chcę nic...Czy Wy wiecie jak mi  strasznie ciężko żyć ?!

 

Ja,człowiek mały chcę Cię zapytać Boże... Jak właściwie jest  po tam­tej stro­nie ? Gdzie jest ludzka gra­nica by­cia? Czy ser­ce w pier­si bi­je, czy tyl­ko się wier­ci? Czy można żyć leżąc w gro­bie? Kto na te wszys­tkie py­tanie od­po­wie? Cze­go właściwie człowiek szu­ka tu,na tym ziem­skim pa­dole skoro inne,lepsze życie istnieje? Dlacze­go większość ludzi jest tutaj smutnych, wciąż w życiowym do­le? Gdzie więc jest szczęście, gdzie ra­dość, gdzie  raj ? Czy kiedykolwiek odzys­kamy utacone dziecko, matkę,ojca ,siostrę, bra­ta,czy sie z nimi jeszcze kiedyś spotkamy ? Cisza, cisza... Ni grom z jas­ne­go nieba... Boże! Is­tniejesz ? Nic nie mówisz,na­wet za­pału do  py­tań nie studzisz...Wiara?! Wszys­tko na nią zwalamy lecz w co tak na prawdę wierzyć?.

 

Odeszłaś chociaż nie chciałaś,bardzo życie kochałaś i wciąż na Twoje wspomnienie, tak trudno ukoić cierpienie. Byłaś taka radosna, Twe życie  jakby wiosna... Jak umysł ma pojąć ten czas, że Ciebie już nie ma wśród nas ? Już nie możesz z nami być , nie dane Ci było dłużej tu żyć. Radości niewiele doznałaś, jedynym pocieszeniem,że krótko cierpiałaś,ale ta pustka co w nas została, wciąż będzie trwała i trwała, bo ukoić bólu nie może... Dlaczego odeszła...Boże? Dlaczego nam Ją zabrałeś? Dlaczego pożegnać się nie dałeś? Kochała Cię ,była przy Tobie, teraz już w ciemnym jest grobie . Dlaczego odejść musiała i tylko pamięć została ? Nic serca ukoić nie może ,czyż była potrzebna Ci Boże...?

 

Nasz świat smutkiem owiany. Noc deszczem skrapia sny. Zdjęcia łzami zalane,w myśli wciąż jesteście Wy. Niebo szarością słońce okrywa. Żal ciągle nie daje oddychać , mocno z piersi serce wyrywa. Dlaczego  tak jest? Przecież kochać,być razem- to sens życia.. Trwać,pamiętać, wspominać,tęsknić – to z Wami być,życiem się cieszyć...Czas dni nam odlicza,za lat ...dziesiąt spotkamy się znów...

 

Czasem myślę sobie tak...A gdyby zamknąć oczy,  odlecieć stąd, zobaczyć z góry piękne widoki, znaleźć szczęśliwy, niebieski ląd? Przeszłość by została, tutaj na dole, marzenia nie będą śnić, bo ja odejść na zawsze wolę, niż nieszczęśliwą na ziemi być... Niech mi wybaczy Bóg to moje grzeszenie ,niech pomoże zwalczyć mój strach. Niech się dopełni jego życzenie,niech moja księga życia będzie otwarta ,niech tylko dopomoże, byśmy się  spotkali choćby już tylko we snach.

 

Wciąż miliony myśli mnie odwiedza szukając sensu istnienia. Połowa z nich uśmiercić chce odległe, piękne wspomnienia. Cisza bolesna uwalnia strach,przerażona dusza na baczność staje. Głębokie rany w snach, niepewność jutra  zostaje. Gdybym tak mógł, odgadnąć dni,zobaczyć co za plecami czycha,na spokój wreszcie swój zamienić krzyk, przywitać się z marzeniami. Reżyser życia, nasz własny los, ma swoje tajemnice nim zada cios ,pokaże oblicze. Historia swoje zadanie ma,film nasz ogląda z boku ,a kiedy się skończy opowieść ta,uniesie nas wśród obłoków.

 

Horyzont słońce dni moich chowa. Jak życie chowa me sny. Jak mam budować, mój świat od nowa ? Gdy noc wyciska łzy? Myśli w marzeniu wciąż trwają. Zmrok szybko dogania mnie. One się Tobie, ciągle oddają. Deszcz łez znaczy oblicze me. Za horyzontem, marzenia są. Noc czarna maluje świat. Wyrzyna rany, tęsknotą moją. Mówi jak Ciebie mi brak. W oddali cicho,żal trwa. Ostatkiem sił, podniosę się. Kiedy popłynie ostatnia łza. Za horyzontem odnajdę Cię.

 

Boże,powiedz mi dlaczego doświadczasz mnie tak? Dajesz maleńkiej radości łyk,by za chwilę zgasić goryczą me sny?...Dlaczego nie pozwalasz radosną być? Wciąż zadajesz sercu rany i nie ważne dla Ciebie są prośby, by było dobrze? Powiedz mi dlaczego moje życie splamione jest łzami ? Spójrz na to moimi oczami i powiedz mi...za co jestem tak karana ?...Proszę, daj mi swojej miłości znak i spraw-niech zabliźni się w mym sercu wciąż krwawiąca rana...

 

W życia trudzie od­bi­ja się mój ból i grzech. Cza­sa­mi błądzę,na roz­drożu staję i nie wiem gdzie postawić nogę ,którą wyb­rać z dróg-Ty Pa­nie tą właściwą  wskaż. Wy­bacz mi,że przychodzę do Ciebie i naręcza trosk swych kładę u Twych stóp, prosząc o łyk nadziei na lep­szy życia los. Nie po­myśl ,że się us­karżam,przecież wiem,że ta­kich jak ja masz wielu co krzyż swój niosą ,ale cza­sami tak moc­no moje ser­ce bólem łka,że tyl­ko mod­lit­wa jest uko­je­niem ...

 

Pow­ra­casz do mnie marze­niem sennym jak parną letnią nocą, roz­my­tym za­pachem piwonii, og­ro­da­mi co olej­kiem różanym się pocą, niosąc woń do mych okien,upa­jając mnie do świ­tu. Pow­ra­casz de­li­kat­nym ze­fi­rem , kroplą deszczu spa­dającą na twarz, łos­ko­tem burzo­wej chmu­ry lub na­wałni­cy, chłostą sma­gającą wspom­nieniem bez­li­tośnie raz po raz. Pow­ra­casz do mnie zwiew­nym snem , prze­ty­ka­nym za­pachem kwiatów i tre­lem słowi­ka pod­czas które­go przeżywam i po raz os­tatni sma­kuję chwi­le wspólne i de­li­kat­nie je do­tykam. W roz­myśla­niu cichym dzielę je na fra­zy, op­la­tam w ko­kon słów wy­po­wiada­nych,a po­tem ?Umieram z tęsknoty - to znów za myśla­mi drep­czę zgar­biona w żalu.. i pu­kam po­now­nie do bram wspomnień, by ot­worzyć je kluczem słów szep­ta­nych naj­ciszej.

 

Znów smutek rozgościł się w moim sercu. Smutek monotonny,wciąż ten sam, wciąż tak bolesny, zabijający zalążki wiary. Gdzie nie spojrzę,wszędzie widzę Was,Wasze oczy,uśmiech. Jak to mogło się stać -sama nie wiem... jutro będziesz  przed Bogiem stać.... Nie umiem bólu ubrać w słowa i pękniętego serca ukryć w dłoniach... Nie umiem łez zamieniać w perły,by pusty dzban szczęściem napełnić...Pomóż mi się podnieść!

Każdy Ma Takie Chwile

| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Grudzień 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Archiwum wpisów
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017