Niedziela, 2017-08-20, 1:28 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil

 

Utopię marzenia w sobie i pewnie je kiedyś opowiem wyłącznie przy dźwiękach walca. Uniosę się wtedy na palcach wtulona czule w objęcia wymarzonego księcia. I zmrużę oczy przed blaskiem chcąc przyszłość zobaczyć jaśniej tylko w rozsądnym wymiarze. Zapragnę dostrzec tam twarze, co w różnych życia odsłonach umiały me smutki pokonać. A o północy w karecie z wybrańcem w wielkim berecie pogonię dwa białe konie. Wtedy swe myśli dogonię w odległej krainie walca, by tam zatańczyć na palcach.

 

 

Grecka Bogini - cudna Jutrzenka o nieśmiertelność Bogów. błagała,albowiem swoje niewinne wdzięki na zawsze z lubym połączyć chciała.To dzięki Bogom stał się Tytanos wiecznie żyjącą,ludzką istotą.Lecz z biegiem czasu życie mu ponoć tonęło w smutkach wraz ze zgryzotą.W błaganiach lubej zabrakło słowa,by w wiecznym życiu był młodym wiecznie,toteż się starzał, aż się zlitował Zeus - zmieniając go ostatecznie..Teraz jest świerszczem. Lecz który wieczny?Czy to ten wielki na mojej łące?Czy może tamten w aurze bajecznej grający tony za serce rwące? Koncert zaczyna z zachodem słońca,w którym jest pełno wzlotów miłosnych i by muzyka nie miała końca wygrywa wiele tonów doniosłych.Dlatego świerszcze otaczaj troską i bądź w muzykę tę zasłuchana,prosząc by na nas spadł z siła boską majestat z nieba,z Jutrzenką, z rana.

Muzyka życia Los śpiewa fugę w rozlicznych odcieniach, która się stara swe dźwięki zamieniać z tego co było, na to czego nie ma, tworząc kontrapunkt pomiędzy dwiema imitacjami intryg i waśni. W tej polifonii głos cichnie i gaśnie, choć w wokalizie siedzą wady nasze, by stale dźwięczeć. Lecz zdarza się czasem, że coś zapomną i zaraz się śmieją. Wtedy tonacje w harmonii się chwieją i tworzą dźwięki bezsprzecznie pocieszne.. Na strunach skrzypiec też uczynki grzeszne, szczególnie, gdy dotkną sfery niewinnej. Ale po latach stają się już inne, choć wciąż sękate, jak sztachety z płota. Tu każda sztacheta to nasza głupota, która powoli wiedzie do przyszłości Spozieram w górę, gdzie ogrom jasności i szczerze pragnę dotrzeć do niej wreszcie. Ale czy spotkam tam miłość nareszcie?

 

Stale ogrzewam się wspomnieniami doznań, uniesień, uroczych pejzaży. Wtedy znanymi wędruję szlakami, w których są miejsca, gdzie można pomarzyć co by to było, gdyby się inaczej życie potoczyło. Lecz inną drogą na jawie wędruję i na niej inne koloryty losu. Jak na blejtramie myślami maluję barwy jesieni z krzewinkami wrzosów wraz z tym, co było i co wiele dla mnie znaczyło.

 

Bóg dał nam miłość za darmo. Nie chciał jej chować w kościołach. Pragnął by stała się karmą w rozpaczy, w smutkach, w mozołach. Dlatego w życiu potrzeba cierpliwie nosić ją przed sobą, nie czekać na łaskę z nieba bo ludzie też pomóc mogą. Zaglądaj więc w głąb każdej duszy, płomieniem uczuć ogrzewaj, a gdy już lody rozkruszysz Bogu dziękczynnie zaśpiewaj.

 

Mieli żyć z nami, mieli być wieczni A pożegnali ich podopieczni Ze łzami w oczach pośród tłumu Nie mogli zasięgnąć rad rozumu Składając ostatnie na ich barki ciężary Nikt nie mówił, co będzie dalej Rozpacz, tragedia i wielka pustka Nikt się nie cieszy, nikt ich nie szuka Oddani TEJ, co ich powiła Teraz ich przyjmie wieczna mogiła Lecz sen ich śmiertelny spełnia się właśnie O nich pamiętać będziemy zawsze!!!

 

Żyłaś tak szybko.... Ciekawa życia.... Chciałaś zmienić ten Świat.... Ktoś zdmuchnął ogień, ze świecy Twojego życia.... Tym samym nie dał Ci szans.... Pięknym motylom Ucięto skrzydła! Nim wznieść się zdążyły do gwiazd! Pozostał smutek, i ból przeraźliwy.... Dlaczego stało się tak?! Bez córki pozostała matka.... Bez siostry-siostra i brat.... My też pamiętać będziemy zawsze!

 

Śmierć stawia nas w obliczu bezsilności, która nas obezwładnia i zabiera w nieznane, przeszywa serce bólem i odznacza w nim swoje piętno, które przypomina nam stale jacy jesteśmy wobec niej bezsilni.

 

Słowa się zatrzymały i nie poszły dalej nie wyszły przez drzwi nie przekroczyły progu nie przeniknęły przez ścianę nie wyszły przez okno nie drgnęły nawet nie poruszyły się nie przesunęły się jak stały tak stoją żadne argumenty do nich nie przemawiają wiedzą swoje i nikt ich nie przekona nikt im nie wmówi czegoś innego że jakieś inne słowa istnieją prócz tych które raz zostały

.

Jak wątłe życie - nie myślimy o tym, w biegu spraw naszych, w kołowrocie zdarzeń. Gdy w jednej chwili, w ułamkach sekund śmierć nam odbiera okruchy marzeń... I cóż pozostało, kiedy pęka serce? Łez swoich cichych się wstydzić nie trzeba. Gdy w uszach dudni pytanie" DLACZEGO ? " ich dusze jak ptaki wzlatują do nieba...

 

Jesienna chandra mnie dopadła szarość spowiła cały świat łzy smutku cisną się do gardła to wszystko miało być nie tak.. Smutne noce i dnie, pustka dokoła, bo wszystko miało być nie tak.. Plany na przyszłość i marzenia zazdrosny los nam nagle skradł dzisiaj zostały już tylko wspomnienia, a przecież miało być nie tak..

 

Jak długo można samotnie siedzieć jak ptaszek w zamknietej klatce, Bóg raczy wiedzieć Ścierpły nam skrzydła, łapki skostniały Nikt się nie martwi ptaszęciem małym Oczęta wszystkie łzy wypłakały Śpiewamy tylko głosem zbolałym Popuchły dzioby nam od ćwierkania Nie można ptakom fruwać zabraniać Gdyby tak ludziom nóżki podcinać Cóż by się działo, matko jedyna Byłyby wkoło same krasnale Pełne protestów skarg i zażaleń Ptaszki się godzą ze swoim losem Choć protestują donośnym głosem Do niebios leci o pomoc wołanie Ludzie je mylą z pięknym, anielskim śpiewaniem..

 

Bez trudu dosięgniemy chmur, gdy będzie trzeba wdrapiemy się na szczyty aż do samego nieba Na skałce przycupniemy widokiem odurzeni Pięknością i ogromem, Umiemy to docenić Łaskawi aniołowie Wasz trud i świat w rozkwicie Rozświetla duszę, oczy Napawa serce biciem Dopomóż dobry Boże Złagodź me niepokoje Obdarz swą przychylnością Mądrością i spokojem..

Szukamy szczęścia daleko Czekamy na lepsze dni Nieraz po drodze zapominamy Co znaczy marzyć i śnić.. Czas wypełniony jest życiem. Pełnym zmęczenia, pośpiechu Pędzimy na oślep przed siebie Od świtu aż do zmierzchu.. Szczęście jest często blisko Cierpliwie w kąciku czeka Że będzie zauważone, Nie chce ominąć człowieka.. Szukamy szczęścia daleko Zazwyczaj jest blisko, tuż obok Nie zawsze się błyszczy i świeci Jest zwykła, zwyczajną osobą ,którą zauważamy dopiero wtedy kiedy jej już nie ma... Wystarczy popatrzyć w głąb duszy Zrozumieć, jeżeli marudzi Otoczyć blaskiem swych oczu By szczęście ze snu obudzić

 

"Za tę chwilę..." ..Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej, która w wieczność niezmierną opływa, za dotknięcie dalekiego żaru, w którym ogród głęboki omdlewa. Zmieszały się chwila i wieczność, kropla morze objęła - opada cisza słoneczna w głębinę tego zalewu. Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć? Dno ciszy, zatoka zalewu - samotna ludzka pierś. Stamtąd żeglując w niebo kiedy wychylisz się z lodu, miesza się szczebiot dziecięcy - i podziw.Karol Wojtyła

 

Kto pragnie innych uszczęśliwić, musi sam być człowiekiem radości. Kto chce światu dać ciepło, musi ogień w sobie nieść. Kto ludziom chce pomagać, musi być wypełniony miłością. Kto pokój na ziemi zaprowadzić pragnie, musi ten pokój najpierw w swoim sercu odnaleźć.

 

Wiem dobrze Panie żem tylko proch marny Piękna budowla błotem zeszpecona Arcydzieło Mistrza zagubione w sobie Cudowny kwiat życia co przez siebie kona Nic nie mam swojego a świat zagarniam chciwie I nawet przed sobą już się nie spowiadam Że okradam Ciebie i w czynach i w myślach Że z Twojego stołu bez pytania zjadam Utopiona w sprawy nie do rozwiązania Mądry rozum łamię w kawałków tysiące I kręcę się w kółko nieprzespanych nocy I męczą mnie ludzie i razi mnie słońce Usłyszałam dzisiaj to co już wiedziałam jako dziecko małe Że z prochu powstałam i w proch się obrócę Jeśli kiedyś zechcesz mnie zabrać To zabierz moje serce całe

 

Maryjo Niepokalana, Przychodziłam do Ciebie Gdy moje serce biło niespokojnie, A Ty je uciszyłaś. Co za wielkie szczęście! Dałaś mi swojego Syna Jezusa I nauczyłaś mnie Go kochać. Odtąd pójdę z Tobą, Na trud i na radość. Pomożesz mi w drodze, to wiem. W moich troskach i niepokojach Twoja pomocna dłoń będzie Zawsze wyciągnięta, tylko ją chwycić. I trzymać mocno! Maryjo dziękuję, że byłaś i jesteś ze mną.

 

Kto się w opiekę odda Panu Swemu, A całym sercem szczerze ufa Jemu, Śmiele rzec może: Mam obrońcę Boga, Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga. Ciebie On z łowczych obieży wyzuje I w zaraźliwym powietrzu ratuje, W cieniu Swych skrzydeł zachowa cię wiecznie, Pod Jego pióry uleżysz bezpiecznie. Stateczność Jego tarcz i puklerz mocny, Za którym stojąc, na żaden strach nocny, Na żadną trwogę ani dbaj na strzały, Którymi sieje przygoda w dzień biały. Stąd wedle ciebie tysiąc głów polęże, Miecz nieuchronny ciebie nie dosięże, A ty zdumiały oczyma swoimi Niechybną pomstę ujrzysz nad grzesznymi. Iżeś rzekł Panu: "Tyś nadzieja moja, Iż Bóg Najwyższy jest ucieczka twoja". Nie padnie na cię żadna zła przygoda Ani się znajdzie w domu twoim szkoda. Aniołom Swoim każe cię pilnować, Gdziekolwiek stąpisz, będą cię piastować, Na ręku nosić, abyś idąc drogą, Na ostry kamień nie ugodził nogą. Będziesz bezpiecznie po żmijach zjadliwych I po padalcach deptał niecierpliwych; Na lwa srogiego bez obawy wsiądziesz I na ogromnym smoku jeździć będziesz. Słysz, co Pan mówi: "Ten kto Mnie miłuje I ze Mną sobie szczerze postępuje, I Ja go także w jego każdą trwogę I nie zapomnę i owszem - wspomogę. Głos jego u Mnie nie będzie wzgardzony, Ja mu w przygodzie udzielę obrony, Niech pewien będzie szczęścia i zacności, I lat sędziwych, i Mej życzliwości.. Jan Kochanowski

 

Modlitwa do Boga Boże, któryś nas stworzył I ziemi żywisz nas darami, Co słowem pozwalasz się sławić, Prosimy, racz nam błogosławić. Spraw, niechaj w rodzinie kwitnie święta zgoda, Pobożna ufność, miłość braterska, obyczajność, praca, Niech ród nasz co dzień cnotą się wzbogaca. Co nam być może szkodą lub niesławą, Odwróć to Boże za Twą świętą sprawą, Lecz co pomoże i co nas uświęci, Użycz nam tego z Twej ojcowskiej chęci. Z duchami przodków, którzy są już w niebie, Wznosimy pokornie błaganie do Ciebie. W obecnych klęskach, z każdą złą godziną, Lituj się nad naszą rodziną.

 

Niejednokrotnie, po wielu miesiącach i latach, Pragniemy przeżyć znów to, co piękne i dobre było. Jak film na taśmie, obejrzeć z radością raz jeszcze To, co w sercach naszych ślad trwały zostawiło. Lecz tego co minęło i czasu przywrócić nie sposób, Więc przez lata nie warto rozpamiętywać i żałować. Każdy rozpoczęty dzień nowe wspomnienia przynosi, Równie piękne, warte by je w sercu i pamięci zachować.

Zgasł Twój płomyk życia, a nam spłynęła z oczu łza, smutek i żal dała losu gra. Otoczona Aniołami wędrujesz gwiezdnym kobiercem do odległej i nieznanej krainy, gdzie będziesz zbierać za swe życie nagrody i daniny.

 

Gdy stoję czasami w oknie widzę Cię tam daleko na niebie Patrzysz tęsknym wzrokiem I wołasz: "Chcę wrócić na ziemię " Lecz nigdy to już nie nastąpi Dla Ciebie są teraz niebieskie łąki Niebieskie pola, wzgórza i lasy... Gdzie żyjesz już od czterech miesięcy..Tak trudno się z tym pogodzić..

 

Dzisiaj anioł odszedł, zabrał aureolę, już więcej nie będzie pomagał. Odszedł niezauważony, przez ludzi niedoceniony, a przecież był, kiedy go potrzebowali, wspierał ich kiedy rady nie dawali... ostatni raz ze smutkiem spojrzał, nim Bóg go do siebie nie wezwał.

 

Śmierć to nie koniec To czas pożegnania, To czas rozstania, Gwiazdy gasną na niebie, Wokół wiele smutku i żalu... Zaśnij słodkim snem, Już nie będzie bolało... Zaśnij i obudź się, A zobaczysz mnie... To ja Twój Anioł, Twoja radość i smutek, Będę obok Ciebie, Będę Twoim towarzyszem... Nie bój się, śmierć to nie koniec... Nie bój się, to tylko sen, Kiedy obudzisz się, Obejmę Cię swoim ramieniem...

 

Tak jak słońce wschodzi i zachodzi, Tak wielu ludzi odchodzi, Ktoś przestaje kochać, Ktoś lubić... Bo czasem lepiej osobno, Bo czasem lepiej się nie widzieć, By potem nie cierpieć, By się wzajemnie nie ranić... Choć trudno żyć bez siebie, Choć w sercu smutek, Może tak jest lepiej, Są czasem uczucia zbyt trudne... Czasami lepiej się wyrzec czegoś, Niż potem wylewać łzy, Czasami lepiej nie czuć, Niż miałoby się czuć zbyt wiele...

 

Nigdy nie mów żegnaj, to słowo ma silne znaczenie, życz powodzenia, może to szansa na ponowne odrodzenie. Czas zagoi wszystkie rany, oby nigdy się nie otworzyły, bo wtedy zbyt silne pragnienie zemsty, doprowadza do zguby. Ile trzeba przeszkód pokonać, by liczyć na ponowne spotkanie, jak wiele musiało się zmienić, by odejść w nieznane. Nigdy nie mów żegnaj, życz lepiej szerokiej drogi, by to co dzisiaj gdzieś zgubiłeś, ponownie do Ciebie wróciło. Choć droga tak kręta, kiedyś na jej końcu, może czeka ponowne spotkanie w innym świetle.

 

Być wolnym jak ptak, Pofrunąc tam, gdzie jest szczęście, Uwolnić się od smutków, Od żalów, które dręczą... Niech dusza pofrunie daleko, Mimo, że ciało musi tutaj być, Niech życie staje się lżejsze, Choć tylko w snach... Wiele krzywd, wiele przykrości, Gorzkich słów, mało zrozumienia... To, to co można otrzymać, Będąc otwartym i pozbawionym zła... Kolejne przykrości zmieniają, Tak jak liście opadają z drzew, Aż w końcu stajemy się drzewem bez liści, Bo uczucia odeszły ostatnim razem...

 

Nadszedł czas oczyszczenia, szarej rzeczywistości i pustego milczenia. Przepraszam, że mnie nie ma, tam gdzie być powinnam. Przepraszam, że nic nie mogę powiedzieć, bo tylko pustkę w sercu mam. Przepraszam za niezrozumienie, ale nie wszystko potrafię pojąć. Przepraszam, że wątpię w sens istnienia, w dobroć tego świata, we wszystko co tylko jest najpiękniejsze, bo i czasem najboleśniejsze. Przepraszam, za słowa szczerości, za swoje bezowocne starania, że już mi nie zależy, mimo, że tak być nie powinno...

 

Trudno przeskoczyć mury, kiedy przeszkód tak wiele. Trudno odszukać w sobie życzliwość, kiedy na dnie serca, kryje się żal. Trudno wierzyć w lepszy poranek, kiedy każdy jest taki sam. Trudno marzyć o uczuć nieprzemijalności, kiedy przestaje się czuć. Trudno wierzyć w przyjaźń, kiedy egoizm triumfuje. Trudno cieszyć się z błahostki, kiedy inni nie potrafią. Trudno zacząć płakać, gdy łez zabrakło. Trudno zacząć się uśmiechać, kiedy ludzie uśmiech odbierają. Trudno poświęcać się nieustannie, kiedy inni tego nigdy nie zrobią. Trudno lubić, kiedy inni docenić nie umieją. Trudno się żegnać, to ...zawsze przychodzi trudno. Pomimo żalu i rozczarowania, trudno powiedzieć ostatnie słowo...

 

Bolesną drogą wspomnień, kamiennym smutkiem żegnana, morze kwiatów, płomień żałobny i łzy ... Dlaczego? Stać tak się musiało, by świat zrozumiał jak bliski człowiek się staje, wówczas kiedy odchodzi.. I my... Tacy sami lecz inni, jakby czas zatrzymał się dla nas.. W bólu połączeni..na co dzień nam obcy.. nagle bliskim się staje..

 

Byłaś…i już cię nie ma Jak pyłek dmuchawca Mocno zdmuchnięty Zbyt wysoko poszybowałaś Aby cię pochwycić… Uciekłaś przed smutkiem Od łez do poduszki… Ale zawsze będziesz ze mną Moja myśl o tobie Jest … i zawsze będzie Na przekór smutkowi I niepogodzie.. Zawsze znajdę czas na pamięć i wspomnienia..

 

Żyję przeszłością i myślę co mogłam zrobić ,jakby to mogło cokolwiek zmienić.... Mam ją przed oczami,jak siedzi u Mamy przy oknie ,ciągle ją słyszę i czuje jakby była przy mnie, chociaż jej już nie ma...Ten jeden raz, kiedy trzymałam ją za rękę/po raz pierwszy w życiu/zupełnie bezradną,zgaszoną ,wypaloną niczym świeca...Jej wzrok,przepełniony był bólem ,żalem i bezradnością.Wierzyłam, że wszystko jej się ułoży,wróci do normy.Myliłam się,ona jak żyła,tak odeszła-samotnie.Jedyna rzecz która mi pozostała,to poczucie winy,że nie potrafiłam jej pomóc,że nie zawsze żyłyśmy jak siostry;w zgodzie..

 

Kwiaty.. Mogą patrzeć na świat w każdą stronę, mają tak wdzięczna wymowę , muszę ułożyć ładny bukiecik, muszę.. bo obiecałam je Tobie. Myślisz, że zapomniałam?… Ewa,ja pamiętam! Myśli moje z dołu do góry przebijają chmury.. Mam taką nadzieję, że wiesz…sercem jestem przy Tobie..

 

Odeszłaś ... Tak cicho ... Tak nagle ... A my cały czas zadajemy sobie pytanie ... dlaczego ? Staramy się to zrozumieć,ale nie potrafimy...

 

Nie przylecę na skrzydłach do Ciebie, bo wiatr mi niedobry powyrywał pióra. Nie ulecę skrzydłami ponad chmury, bo połamane w życiowych wichurach. Nie przypłynę jachtem do Ciebie, bo złemu wiatrowi nie po drodze, a droga do Ciebie jest daleka i palcem pisana po wodzie. Nie przyjadę do Ciebie pociągiem, bo tam gdzie jesteś nie ma torów, tylko łąk zielenią utkane obrusy, i kwiaty co pełnią śpiewają kolorów. Nie uda mi się dojść do Ciebie, ani dojechać też na rowerze, a mimo wszystko jestem z Tobą, bo wspomnień i pamięci mi nikt nie odbierze.

 

Czekam listu od ciebie... Tam południa słońce i morze mówi z tobą... U mnie słota, jesień, chmury i drzewa więdnące... Dziś pogoda... lecz słońce chore - jak tęsknota... Nim wyślesz, włóż list w trawę wonną albo w kwiaty, bo tu żadne nie kwitną już... Niech go przepoi spokój, woń słońca, szczęście twej bliży i szaty - albo go noś godzinę w fałdach sukni swojej... A papier niechaj będzie niebieski... Bo może przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze słota łkać będzie, kiedy list przyjdzie od ciebie; Skarżyć się będą drzewa, co więdną i mokną, a ja, samotna, może znów będę przez okno patrzyła za małym skrawkiem błękitu na niebie...

 

Zabierz mnie stąd daleko, jak najdalej od tych wszystkich złych wydarzeń, usiądziemy nad zieloną rzeką, to najlepsze lustro dla zmęczonych twarzy. Zabierz mnie hen od wrzawy, bohaterką żadnej bitwy nie zostanę, niech kołyszą nas wysokie trawy i niech rosą zakwitają gdy poranek. Ogrodzimy nasz malutki skrawek nieba, na ten luksus zawsze starczy nam pieniędzy, tutaj żadnych nam idoli nie potrzeba, o przepraszam, mam jednego to jest księżyc. Ogrodzimy nasz malutki skrawek nieba, razem z nim będziemy czasem deszczem płakać, przytulimy się do stuletniego drzewa. Zabierz mnie z tej planety, która pędzi na spotkanie swego losu, przecież dobrze wiesz że ważne dla kobiety, są dwie sprawy ciepły dom i święty spokój. Ogrodzimy nasz malutki skrawek nieba i prywatna gwiazda nocą nam zaświeci, wtedy pewni jak się nie bać nauczymy żyć bez strachu nasze dzieci..

Andrzej Sikorowski

Na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni, Czyjaś twarz, zapomniana twarz. W pamięci zakamarkach wciąż rozbrzmiewa śmiech, Czyjaś twarz zapamiętana. Mijają dni, ludzie, natury rytm. Wciąż nowych masz przyjaciół, Starych przykrył kurz, Dziewczyna ciągle piękna,lecz tylko w pamięci tkwi Ten pierwszy dzień, najsmutniejszy z dni. Zapal świeczkę,za Nią, za tych których zabrał los, Zapal światło w oknie. Zapal świeczkę, za tych których zabrał los, Zapal światło w oknie. Ludzi dobrych i złych wciąż przynosi wiatr, Ludzi dobrych i złych wciąż zabiera mgła. Lecz tylko Ty masz tą niezwykłą moc, By zatrzymać ich, by dać wieczność im. Pomyśl choć przez chwilę, podaruj uśmiech swój Tym, których napotkałeś na jawie i wśród snów. A może ktoś skazany na samotność Ogrzeje się Twym ciepłem, zapomni o kłopotach. Zapal świeczkę...

Dariusz Dusza

- Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata. Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca. Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie. Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało. Co było niepojęte, będzie pojęte. - A jeżeli nie ma podszewki świata? Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc Następują po sobie nie dbając o sens I nie ma nic na ziemi, prócz tej ziemi? Gdyby tak było, to jednak zostanie Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta, Które biegnie i biegnie, niestrudzone, Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk I protestuje, woła, krzyczy. Czesław Miłosz „Sens”

Czesław Miłosz „Sens”

Siądź z tamtą kobietą twarzą w twarz Kiedy mnie już nie będzie Spalcie w kominie moje buty i płaszcz Zróbcie sobie miejsce... A mnie zabawiaj smutnie Uśmiechem, słowem, gestem Dopóki jestem. Dziel z tamtą kobietą chleb na pół Kiedy mnie już nie będzie Kupcie firanki, jakąś lampę i stół Zróbcie sobie miejsce... A mnie oszukuj mile Uśmiechem, słowem, gestem Dopóki jestem. Płyń z tamtą kobietą w górę rzek Kiedy mnie już nie będzie Znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg Zróbcie sobie miejsce... A mnie wspominaj wdzięcznie Że mało tak się śniłam A przecież byłam, No, przecież byłam...

Agnieszka Osiecka „Kiedy mnie już nie będzie”

Jak długo pisana mi jeszcze włóczęga? Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych dni Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi! Lecz gdzie jest ten dom, jak tam idzie się doń? Gdzie jest ta stanica, gdzie progi te są? Tam most jest na rzece, za rzeką jest sad; Tam próżnia się kończy, zaczyna się świat. Lecz gdzie rzeka ta, gdzie rzucony jest most? Gdzie sad ten jest biały, jabłonki gdzie są? Na drzewach owoce i strąca je wiatr, Do kosza je zbiera ta ręka jak kwiat. Te strony gdzieś są, gdzieś daleko za mgłą, Więc idę i dalej przedzieram się wciąż. Zbierają się ptaki, ruszają na szlak, Już lecą, wprost lecą, nie błądzą jak ja. Jak długa pisana mi jeszcze włóczęga? Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych dni. Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka, I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi!

Edward Stachura „Dookoła mgła''

Przystań tu na chwilę. Wchłoń cmentarną ciszę. Czy usłyszysz także to, co ja usłyszę ? Czy zobaczysz mary wokoło krążące ? Wycisz serce swoje i myśli cierpiące… Tam na lewo córka przy Matki swej grobie. Widzisz ? Płynie ponad katafalku progiem. Wyciąga tęsknie dłonie do główki dziecięcia. Jeszcze raz ostatni ! Dotknąć ! – Bez szans wzięcia. W głębi Starzec smutny snuje widmo swoje… Nie takim chciał zostać wzgardzony spokojem. Rząd lampek przyćmionych odsłania obrazy. Obok dusza Dziecka. Płacze. Nadal marzy. I nie widać straty ciała z tego świata. Jak to Boże robisz, że to wszystko złatasz ? O, widmo Dziewczyny ! Czy Anioł ? Czy Zmarła ? Nadal szuka szczęścia, choć życia – wyparła. A przede mną widmo Ojca, lecz młodszego. Coś chce mówić do mnie, lecz nie słyszę jego. Wyciągam swe dłonie do drżących, widmowych, aby ogrzać, przycisnąć, żarów dać kwantowych. Wkoło tłum ogromny. I martwi i żywi. Złączeni, skupieni - - i modlitwa z nimi. Ja wiem, że to chwila… Ile czasu mamy ? Tych, co nas odwiedzą razem powitamy…

 

List do Matki... W pierwszych słowach mojego listu , które zlatują do Ciebie deszczu kroplami pytam troskliwie czego Ci Mamo potrzeba i czy tęsknisz za mną czasami?.. Zsyłam Ci z nieba- słonecznym promieniem, który rozświetla poranka bladość- uśmiech co dla Ciebie jest moim istnieniem i tym co daje Ci Twoją serca słabość... Piszę do Ciebie wiatru szumem i listkiem wierzbowym co go jesień zrywa, te słowa tylko ktoś taki jak Ty zrozumie, Ty nawet we mgle moje słowa odkryjesz.

 

Jest to życia tajemnicą, gdzie się szczęście chowa. By je znaleźć, nie jednego natrudziła się już głowa. Jedni rzekną Ci odważnie, że są w sile jej nasiona, w byciu większym, potężniejszym trwałość szczęścia jest uśpiona. Jeszcze inni w powodzeniu szczęścia fundamenty wskażą, więc o sławie i uznaniu cicho lub też głośno marzą. Są i tacy, co w majątku szczęście swoje odkrywają. Tacy ludzie zwykle później dużo różnych rozczarowań mają. Ktoś też znowu świat opuszcza, by w surowym dość klasztorze w oderwaniu od wszystkiego szukać szczęścia w każdej porze. Inni szczęścia pośród dzieci, tuż przy mężu poszukują. Ale często tym sposobem owe szczęście.. gubią. Dla niektórych twórcza praca jest kolebką szczęśliwości. Wymyślają więc cudeńka ku nie małej swej radości. Znam też takich, co w zwyczajnych wydarzeniach szczęście widzą. Tacy ludzie zwykle prostych rzeczy się nie wstydzą. Innym szczęście w przyjemności czasem daje się poznawać. Stąd też oni ciągle nowych przyjemności chcą doznawać. Pewni mędrcy powiadają, że być pewnym można tego, iż na skraju wszelkich cierpień, szukać trzeba szczęścia swego. Wreszcie ktoś o szczęściu powie, że w te ono drzwi zastuka, gdzie mieszkają ludzie, spośród których nikt go tam nie szuka. By je znaleźć nie jednego natrudziła się już głowa. Bo to Boga tajemnicą, gdzie się szczęście w życiu chowa.

 

 Biegnij szybko do swej Mamy,pociesz Ją Aniele ukochany Potem do swej Siostry oraz szwagra leć szybciutko porozmawiaj niekróciutko. Odwiedź też grób Taty Twego , przytul go do serca swego. Bratu z Żoną i ich Synem pyszniusieńką spraw gościnę. Potem, nim do swej Panienki, tej Najświętszej wprost się udasz, to dyskretnie do kieszonki zerknij, czy tam czegoś na osłodę nie masz, czym byś mogła pocieszyć i uraczyć swą Mateńkę zatroskaną. Teraz pędź, bo cichną dzwony. Gnaj jak burza! Jak szalona! A gdy zdążysz, to choć piórko spuść na moją głowę.

 

 Aby wiatr mógł stać się wiatrem, rzeka rzeką by się stała, aby droga raz wybrana, taką właśnie pozostała. ...By rozwiązać to, co wiąże, wolność by uczynić wolną, aby słaba, chwiejna wola do oddania była zdolną. ...By nie mazać owej prawdy, że nie z nas jest szczęścia trwałość, by odsłonić owo miejsce, gdzie niezmienna mieszka radość. ...Wreszcie, by uczynić miejsce temu, co ma nadejść , co się przyjąć winno mężnie, wielkodusznie i pogodnie.. Pomyśl zatem,życie żyzne jest;co zasiejesz to urośnie,a co dajesz to powróci,bo nic nie umiera.. tak bezpłodnie..

 

Zasmucam się czasem smutnymi rzeczami, a potem mi papla ów smutek do ucha, że słaba ma wola, a myśl rozproszona. Zmyśla też inne niezmyślone rzeczy, że pycha się pyszni miast odejść z pokorą, a życzliwość tak strasznie znikoma. Niby bez obmowy obmawia innych, że lubią układy, intrygi i plotki, że prawdy nie wznoszą nad własny interes. I mówi - Uciekaj! To świat nie dla Ciebie! Pomyśl o beztrosce, o błogości ! Ziemia jest wygnaniem! Szczęścia tu nie znajdziesz. Wtedy resztką siły wołałam nadzieję czule krzyż całując, tuląc go do sobie i szepczę spokojnie, choć wnętrze wzburzone - Jezu, ufam Tobie..

 

Boże,przywróć ludziom rozum i blask utracony, oblecz w zwykłą wspaniałość,zdejm z oczu popiół,oczyść język z piołunu,spuść deszcz by zmył to co złe i zmieszał się ze łzami..Niech Ci umarli śpią w spokoju i zieleni, niech żal uparty nie wstrzymuje czasu..

 

Piszę do Ciebie znów kilka szczerych, prostych słów... Zatapiam się w ciszy, melodia natchnienia mnie kołysze... W sercu sens tych słów, uczuć mych odbicie...Wraz z nimi płynie wspomnienie i marzenia już nie do spełnienia...

 

Słowa proste,ale jakże są prawdziwe!!! Słowa czułe, miłość, złość, nienawiść, gniew, jeśli spojrzysz na te strony wszystko tutaj jest! Bo co w sercu krwią toczone, w duszy gniazdko sobie wije i cichutko, bez rozgłosu pomalutku sobie żyje..

 

Dziękuję Ci Panie.. Za miłość od ludzi wspaniałych, I za nienawiść od mych wrogów stałych. Za zwierzę chodzące po domu, I za przyjaciela stojącego w progu. A przede wszystkim, za spełnione moje najskrytsze marzenie Że przyjmiesz ludzk  do siebie..

 

Śmierć gwałtownie przerwała Nitkę Twego życia. Oderwała od bliskich Tak kochanych ludzi. Leżysz tam w ciemnym grobie Czekając na chwilę Gdy znów spotkasz się z nimi Gdy Bóg Cię ze snu zbudzi. Dzis na grobie ogarek, Świecący tli się mały Płyną słowa modlitwy... Oni Cię kochali. Proszę Boga by dał Ci Spokój i wytchnienie Zmazał grzechy, wybaczył I dał Ci zbawienie. W naszych pamięciach zostaniesz Sercach co kochały W szczerych słowach modlitwy Za Ciebie szeptanych...

nieznajoma

Żegnaj. O! Jeśli ustawne modlenia Wyjednać mogą innym zmianę w losach, To może ujdą moje zatracenia- Błądząc, w Imieniu Twoim po niebiosach. Ponad pamięć przecież i westchnienia Jest krew, co tej zbrodni oko zarumienia!!! - ale i to ginie- Przy słowie "żegnaj" w rozstania godzinie! Współczucia żebrać nie może, nie raczy Duch mój choć serce niech pęka z rozpaczy! Ja tylko to wiem: że Miłość tu próżną, i tylko ze smutkiem żegnam ... podróżną!...

 

Która godzina? Która w niebie zorza? Nie czas na skargi! Świat właśnie jest taki!... Dawnoś to w zbożu rwała chabry i maki? Pokochaj zboże! Nic niema, prócz zboża!... Czemuż tak patrzysz w otchłanie bezczasu, — I mówisz: «Jakże pokocham tę zmorę?» — Dawnoś to w lesie całowała drzew korę? Więc las pokochaj! Nic niema, prócz lasu! — «Przyszłaś na świat, poprzedzona żałobą, I byle jaką odeszłaś stąd bramą.» — A cóż zabrałaś na drogę ze sobą, Jeśli — nie wszystko, jeśli nie to samo? Niech dusza twoja, miłością wielmożna, Takim się żalem po nocach nie trudzi, Że prócz tych roślin , zwierząt i ludzi — Nic na tym świecie pokochać nie można!

 

Nie ma już gniewu- wyczerpał się. Nie ma już strachu- oswoił się. Nie ma już łez- zabrakło ich. Nie ma już cierpienia- zatraciło się w marzeniach Nie ma już melodii- ugrzęzła w gardle. Nie ma już słów- zapadły się w przepaść. Nie ma już słońca- wyblakło na niebie. Nie ma już Ciebie... Nic nie ma znaczenia...

 

Słowo - to niewiele, by sens wytłumaczyć, lecz czasem na szali życia może wiele znaczyć, gdy jedno za mało lub jedno za wiele, słowem też rzec można, co komu się ściele. Czasem błahe słowo, na wiatr wypuszczone, poleci przeciwnie niż jest zamierzone, narobi zamętu, urazi, ukłuje, pozrywa pomosty, lub przyjaźń zatruje. Słowo może; zabić, zniszczyć, skruszyć, lecz kiedy jest dobre, uszczęśliwić, wzruszyć, mądrym słowem można zmienić losy świata, choć wiele słów mądrych tylko w próżni lata. Czasem słów jest wiele, lecz tylko coś znaczą, jeśli na właściwy adres trafić raczą, w przypadku zaś kiedy, ten adres ominą, będą nic niewartą, zwykłą paplaniną. Ważne jest więc jakie - słowa wyrażane - kiedy i do kogo będą kierowane, nie ważna jest ilość, lecz co zawierają i czy we właściwy cel zbyt późno nie trafią!

 

W tupocie stóp pędzę do grobu,osoby mi drogiej. Łza się w oku kręci,gdy widzę w mej pamięci chwile razem spędzone .Pochłonęła Ją ziemia i faktu tego nic nie zmienia. Zapalić znicz tylko mogę i wypłakać się nad grobem.

 

Czemu emigrowałaś do krain ducha z więzienia ciała?! O,Ewo, jakaś okrutna,siostra Twoja taka dziś smutna; Ucho moje już nie usłyszy dźwięków Twej mowy słodkimi słowy; Dziś chyba szelest po krokach myszy i westchnień moich ciche szemranie:Tak się nie godzi, moje Kochanie, opuścić Matkę w płaczu padole. By Cię oglądać, umrzeć trzeba?! Około ciała ,by legnąć ciałem, ten grób podwójny wymurowany? Więc gdy po śmierci żywot donoszę, to tam zapukam : otwórz mi, proszę!

 

Łza się łączy z wielkim bólem, gdzie mogiła świeżo usypana. Życie krzyżem przeciął Bóg by nasycić swoje ego.. Zabrał wszystko,co kochałaś- tyle planów z marzeniami.. Teraz szukam Ciebie w myślach Gdzie odeszłaś siostro? Może jesteś chmurką, albo wiatrem kołyszącym liście, może mgłą otulającą ziemię, ale nie ma Ciebie już przy mnie..

 

Za granicą życia dzień jaśnieje,czy też noc.. Ciepłe serca,czułe dłonie otulają niczym koc.Czy ta dusza będzie żywa,żeby spełnić swe marzenia?Już nie ziemskie,takie inne osobiste do spełnienia?..Ziemski czas tam się nie liczy,gdy przekroczysz próg ten już i nie wróci w nasze domy.. takie życie jest...no cóż! Za granicą życia czeka niewiadoma, tak jest ciężko odejść stąd.. walczy każdy, aż nie skona..

W świecy życia płomień zgasł, dusza już do Nieba uleciała, skończył się dla Ciebie ziemski czas, już przyjaciół,ani dzieci nie przywołasz, nie zawrócisz,choćbyś chciała lecz tam wieczny spokój będziesz miała. Jesteś teraz jak ten pielgrzym, Twoje miejsce u stóp Pana Boga, wędruj więc spokojnie, kiedyś spotkamy się w jego ogrodzie .

 

Wiem, że jesteś w Niebie lecz bardzo mi brakuje Ciebie Gdy odchodziłaś ja jeszcze spałam i nawet bym o tym nie pomyślała... Zawsze będę wspominała,jak bardzo byłaś wytrwała-choć wszystko w okół się waliło i Cię dobijało- Ty zawsze się śmiałaś.Teraz jesteś tylko w moim sercu,ale bądź przy mnie w każdym miejscu...

 

Życie nasze jak pociąg się toczy Gdy się rodzisz to wsiadasz do niego I ten pociąg przez życie Cię wiezie Aż do końca – przystanku Twojego. Nikt z nas nie zna czasu podróży Pociąg jedzie, wciąż nowe perony Ciągle nowi ludzie wsiadają Pociąg w rożne rozwozi ich strony. Jedni dłużej są w Twoim przedziale Inni tylko na chwilkę wsiadają Są też tacy co zajrzą i znikną I nic innym w podróży nie dają. Każdy ślad swój jakiś zostawi Mały uśmiech, rąk dotyk, kwiat róży To w pamięci swojej zachowasz Już do końca życiowej podróży. Najsmutniejsze są chwile w podróży Gdy wysiądą Ci, których Ty kochasz Po nich zawsze pustka zostaje Cicho w kącie przedziału zaszlochasz. I już smutek zostanie do końca I tęsknota co pali Cię skrycie Bo już bez tych co byli najbliżsi Musisz dalej pojechać przez życie. Lecz gdy w końcu do celu dojedziesz Na końcowym wysiądziesz peronie To pamiętaj, że Oni tam będą Znowu odnajdziesz kochane ich dłonie….

 

Na skrzydłach wiatru zaczarowanych ponad obłoki poszybuj, gdzie nic już słońca Ci nie przesłania jak na tej ponurej i szarej ziemi. Gdzie w płytkie bajorka zmieniają się morza, góry w gromadki pagórków małych, a wszystkie zmartwienia i wielkie problemy chmur peleryna przysłoni białych. Już nigdy więcej z bezchmurnych niebios na Twoją głowę nie spadną deszcze, chmary galaktyk zatańczą z Tobą, kiedy wzniesiesz się wyżej jeszcze. Dotknij nieba nim słońce zgaśnie, dotrzyj aż do granic wszechświata, bo nie warto stąpać po ziemi skoro możesz latać...

 

Śpij słodko jak niewinne dziecię, śpij , bo już wiesz co jest na tym świecie. Miałaś dużo ,,przyjaciół'' im wierzyłaś bez granic, ale gdy już nic nie miałaś, sama byłaś jak palec, nie przydawałaś się na nic. Miałaś ,,dzieci" i,,gacha''-ich żar uczuć poznałaś gorących , on Cię też sprzedał za piwo i parę groszy brzęczących. Śpij słodko Ewuniu, śpij ,jak niewinne dziecię, bo już wiesz co spotkało Cię na tym parszywym świecie..

| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Sierpień 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017