Poniedziałek, 2017-12-11, 10:45 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil
5
1 2 3 4 5 6 7

"Czy przesiałeś przez trzy sita?"

 

Do mądrego Sokratesa przybiegł ktoś wzburzony i rzekł: "Posłuchaj Sokratesie, tego, co ci muszę powiedzieć jako twój przyjaciel..." "Stój, zaczekaj - przerwał mędrzec. - Czyś przesiał to, co mi chcesz powiedzieć przez trzy sita?" "Jakie to sita?" - zapytał przybyły ze zdziwieniem. "Tak, drogi przyjacielu, przez trzy sita! Zobaczymy, czy to, co mi zamierzasz oznajmić, przejdzie przez te trzy sita. Pierwszym sitem jest prawda. Czy sprawdziłeś, czy to, co chcesz mi opowiedzieć, jest prawdą?" "Nie, tego nie sprawdziłem, ja tylko słyszałem i..." "A więc tak. W takim razie może sprawdziłeś to sitem dobroci? Skoro nie wiadomo, czy to prawda, może jest to przynajmniej dobre?" Rozmówca stwierdził, ociągając się: "Nie mogę powiedzieć, aby to było dobre, przeciwnie".

 

"Hm, hm! - przerwał mu mędrzec. - Skoro tak, to zastosujemy trzecie sito: czy uważasz za konieczne opowiadać mi o czymś, co ciebie samego tak podnieca?" "Nie, nie uważam tego za konieczne..." "W takim razie - uśmiechnął się mędrzec - skoro to, co chcesz mi opowiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani konieczne, zapomnij o tym i nie obciążaj samego siebie ani mnie takimi rzeczami." Ilu nieprawdziwymi, niedobrymi i niepotrzebnymi sprawami obciążamy siebie, a nieraz tez innych..."

 

(Autor nieznany)

 

Czy ktoś słucha?

 

Każdego roku Jones spędzał dwa tygodnie, podróżując po Indiach od miasta do miasta i zbierając fundusze na swoją misję. Planował każdego dnia wygłosić trzy odczyty dla zamożnych obywateli, aby uzyskać ich wsparcie finansowe. Do jednej grupy zwracał się w porze śniadania, do drugiej podczas lunchu, a do trzeciej podczas obiadu. Następnego dnia powtarzał swoje apele do trzech grup w innym mieście.

Pewnego wieczoru, po trzeciej prezentacji, pośpieszył na lotnisko, gdzie zarezerwował miejsce na ostatni lot tego dnia do miejsca przeznaczenia na dzień następny. Gdy stał w kolejce, ogłoszono, że jego lot ma nadsprzedaż i poproszono pasażerów, żeby zrezygnowali z miejsc w zamian za bezpłatny bilet powrotny do miasta, które wybiorą.

Gdy przedstawiciel skończył swoją zapowiedź, Jonesowi wydało się, że słyszy, jak Pan szepcze do niego: "Wyjdź z kolejki". Zawahał się. Jeśli nie poleci tym samolotem. To straci co najmniej dwa ze spotkań zaplanowanych na następny dzień - i pieniądze, które spodziewał się tam zebrać. Czekał nadal.

Kiedy już prawie miał kupować bilet, znowu poczuł, że Bóg nalega, by zrezygnował i wyszedł z kolejki. Ponownie się zawahał, niepewny czy mówi do niego Bóg, czy tylko jego wyobraźnia. Lecz kiedy od przedstawiciela linii lotniczych dzieliła go już tylko jedna osoba, jeszcze raz usłyszał głos Boga i tym razem nie miał już wątpliwości: "WYJDŹ Z KOLEJKI". Jones posłuchał i ktoś inny zajął jego miejsce.

Tamten samolot rozbił się i wszyscy pasażerowie zginęli. Na wieść o tym, że Jones nie wsiadł do samolotu, chociaż tak było zaplanowane, dziennikarze pospieszyli, by przeprowadzić z nim wywiad. Kiedy wyjaśnił im, dlaczego nie było go na pokładzie fatalnego samolotu, byli rozdrażnieni.

- Chce pan nam powiedzieć, że był pan jedyną osobą, którą Bóg kocha wystarczająco, by ją ostrzec? - zapytali, nie dowierzając.

- Och nie! - szybko odpowiedział Jones. - Wcale tak nie myślę! Wiem, że każdego z tych ludzi na pokładzie Bóg kocha CO NAJMNIEJ tak bardzo jak mnie. Lecz ja byłem jedynym, który go słuchał.

 

(Nancy L. Dorner )

 

Po modlitwie za wszystkich znajomych, krewnych I swoje ulubione zwierzątko dziewczynka dodała:

- I, drogi Boże, dbaj też o siebie. Jeśli Tobie coś się stanie, to wszyscy zginiemy!

 

Spojrzenie na niebo

 

W moim programie telewizyjnym "Klub 700" przeprowadzałem wywiad z dr Richardem E. Ebym, znanym kalifornijskim położnikiem i ginekologiem. Doktor Eby opowiadał, że w 1972 roku spadł z balkonu drugiego piętra i doznał urazu pęknięcia czaszki. Powiedział mi, iż umarł (na minuty czy godziny tego nie wie), lecz cudownie powrócił do życia. Gdy przeprowadzałem z nim wywiad, był zupełnie zdrowy. Podczas tego doświadczenia - relacjonował dr Elby - jego dusza opuściła ciało i najwyraźniej poszła do nieba lub raju. Stwierdził, że było to, jak należało się spodziewać, cudownie piękne miejsce. W pewnym momencie napotkał pole kwiatów, których piękno całkowicie go urzekło. Pomyślał: "Czy nie byłoby cudownie, gdybym miał bukiet tych kwiatów i mógł je wąchać?" Wystarczyło, że się pochylił, a już ujrzał je w swoich rękach.

 

W innym miejscu pomyślał, jak dobrze byłoby iść do odległej doliny, i nagle tam się znalazł.

 

Jako naukowiec oczywiście dokładnie przeanalizował te doświadczenia i stwierdził, że w niebie najmniejsza myśl powoduje działanie. Jak powiedział psalmista: "Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał" (Ps. 37, 4-5).

 

Podczas swojego krótkiego pobytu w niebie dr Elby radował się w Panu, spełniając Jego doskonałą wolę, a tęsknoty jego serca były natychmiast zaspokajane. Nie musiał wyrażać ich słowami. Na ziemi niezbędne jest tłumaczenie, lecz nie w królestwie ostatecznym. Pewnego dnia nie będziemy potrzebowali telefonów, transportu publicznego lub komputerów; prędkość myśli przekroczy prędkość światła. Teraz jednak potrzebujemy słowa mówionego.

 

(Pat Robertson)

 

Róża

 

Niemiecki poeta Reiner Maria Rilke mieszkał przez pewien czas w Paryżu. Aby dojść na uniwersytet, codziennie przechodził w towarzystwie swej francuskiej przyjaciółki bardzo ruchliwą ulicą. Na rogu tej ulicy mijali żebraczkę, proszącą przechodniów o jałmużnę. Kobieta zawsze siedziała w tym samym miejscu, nieruchomo jak posąg, z wyciągniętą ręką i oczami wbitymi w ziemię. Rilke nigdy jej nic nie dawał, podczas gdy jego przyjaciółka czasem rzucała jakąś monetę. Pewnego dnia zdziwiona młoda Francuzka zapytała poetę:

- Dlaczego nigdy nic nie dajesz tej biedaczce?

- Powinniśmy podarować coś jej sercu, a nie jej dłoniom - odparł.

 

Następnego dnia Rilke przyniósł przepiękną, zaledwie rozkwitłą różę, włożył ją w ręce żebraczki i chciał pospiesznie odejść. Wtedy zdarzyło się coś nieoczekiwanego: żebraczka podniosła oczy, popatrzyła na poetę, podniosła się z ziemi, ujęła jego dłoń i ucałowała ją. Potem odeszła, przyciskając do piersi różę.

 

Przez cały tydzień nikt jej nie widział. Lecz po ośmiu dniach znowu powróciła na swoje miejsce. Cicha i nieruchoma jak zwykle.

- Ciekawa jestem, z czego żyła przez te wszystkie dni? - spytała młoda przyjaciółka poety.

- Żyła różą - odparł Rilke.

 

Kiedy zaczyna się dzień

 

Pewien filozof pytał swoich uczniów:

- Powiedzcie mi, w jaki sposób można rozpoznać godzinę, w której kończy się noc i rozpoczyna dzień?

Jeden z jego uczniów odpowiedział:

- Jest to godzina, w której z daleka można odróżnić owcę od pana.

Nauczyciel mądrości nie był zadowolony z tej odpowiedzi.

 

Inny uczeń twierdził:

- Kiedy z daleka potrafimy odróżnić dąb od sosny, wtedy dnieje, wtedy zaczyna się dzień.

Ale i z tej odpowiedzi filozof nie był zadowolony.

 

Wreszcie ktoś niecierpliwy poprosił:

- Powiedz nam, mistrzu...

Nastała chwila ciszy, chwila wyczekiwania.

- Dopiero gdy popatrzysz w twarz jakiegoś człowieka i zobaczysz w tej twarzy twojego brata, lub twoją siostrę, wtedy zaczyna się dzień w tobie. Jak długo w drugim człowieku nie widzisz swego bliźniego, tak długo panuje w tobie noc - mówił nauczyciel mądrości.

 

Niespodzianka dla swoich

 

Znanego francuskiego pisarza F. Mauriaca (1885 - 1970) zagadnął kiedyś ironicznie pewien dziennikarz:

- Panie Mauriac, szanuję pana jako człowieka wykształconego i mądrego. Stoi pan mocno w świecie. Ale jednego nie mogę zrozumieć: tego, że pan jest katolikiem. Jak może pan wierzyć w życie po śmierci? Jak pan sobie to wyobraża? Jak ma ono - pańskim zdaniem - wyglądać?

 

Laureat literackiej nagrody Nobla (1952) odpowiedział zaskakująco:

- Ja sobie w ogóle niczego nie wyobrażam. Zostawiam tę sprawę Panu Bogu i nie mieszam się w to, jaką niespodziankę chce On zgotować dla swoich.

 

Kiedy codziennie wstajesz z łóżka i patrzysz na te same ściany nie

widzisz nic nadzwyczajnego. Po prostu wstajesz i idziesz do kuchni zrobić

sobie jak zawsze ten sam posiłek. Wszystko ciągle jest takie same, wręcz

identyczne. Idziesz do sklepu bez uśmiechu na twarzy. Stajesz w kolejce i

niecierpliwisz się że tylu ludzi przed Tobą, a przecież tak bardzo Ci się

śpieszy. Masz jeszcze 15 minut do autobusu. Wszystko Cię denerwuje począwszy

od porannego ścielenia łóżka, po oglądanie ciągle tych samych reklam.

 

A teraz wyobraź sobie jak czuje się osoba która od wielu, wielu lat nie może

chodzić. Pomyśl ile dałaby ta osoba by przejść się do sklepu i stanąć w tej

kolejce która tak bardzo Tobie się dłuży. Pomyśl jak wiele dałaby osoba

niewidoma by zobaczyć jedną z tych reklam których tak bardzo nienawidzisz.

 

Jak myślisz - co by zrobiła osoba bezrobotna która właśnie od kilku dni

chodzi do pracy na Twoim miejscu? Jęczała że znowu idzie do pracy?

Narzekałaby że nie chce jej się śpieszyć na autobus? Nie. Taki człowiek

dałby wszystko by tą pracę utrzymać.

 

A ktoś kto ma niedowład rąk czy tak jak Ty wstawałby z niechęcią gdyby miał

zdrowe ręce? Czy tak jak Ty klął by i wzywał wszystkich świętych dlatego bo

nie chce mu się zrobić śniadania i pościelić łóżka? NIE!

 

Kiedy następnym razem będziesz wykonywać te same czynności pomyśl o tych

którzy właśnie teraz robią coś w z ogromnym trudem, marząc że jutro będzie

im lżej.

 

Monika



1 2 3 4 5 6 7
5^ do góry ^
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Grudzień 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Archiwum wpisów
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 3
    Gości: 3
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017