Piątek, 2017-10-20, 1:01 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil

         Piotrosik dotrzymał słowa i w czasie drogi do granicy nie zdarzyło się już nic przykrego. Kilkakrotnie zatrzymywali się przy wozo-sklepach i kupowali cat-dogi z majonezem, pamiątki ze stolicy i widokówki z podobizną jego zamku. „Jak on pięknie kiedyś wyglądał” – pomyślał Anzelm. Dotarli do granicy. Dwóch obwiesiów ubranych w podarte i poplamione panterki zasalutowało do królewskiego pierścienia i szlaban z tataraków podniósł się do góry. Osłobus wyjechał z kraju. Jarmarczny wrzask wielu głosów wyrwał Anzelma z zamyślenia. Odsunął firankę i to co ujrzał wprawiło go w wielkie osłupienie. Potężny obiekt otaczało tysiące kramów, a między nimi kręciło się mnóstwo ludzi. Wrzasnął na Pałysza i kiedy osłobus zjechał na pobocze wyskoczył na gościniec ciągnąc za sobą Barbelinę. - No moja droga, przerwa w przyjemnościach, zaczynasz pracę. - Taaaaak moje słodyyyyczy. - Barbelino ! - Panie, jestem do usług. Jasne, ze jesteś – pomyślał Anzelm i ruszył rześkim krokiem w stronę zbiorowiska. – Hej no, co tu się dzieje ? – zagadnął jakiegoś typka, który miał skórę w kolorze papy dachowej. – Jak co się dziać tu ? Strefa być wolnocłowa. – A Ty co tu robisz ? Nie wyglądasz na tubylca! - Biznesmen z Dronga być ja. Mieć ja swoja kram-firma tu. Ja mp3 handlować . - Nie jestem zainteresowany – odpowiedział Anzelm kryjąc tym samym nieznajomość tematu. A ta budowla do czego służy ? - Tam kiedyś kopanisko być, ale nie być już. Odkąd ludzie przychodzić przestać na mecze porażkowe to puste stać. Ale czasami walki się odbywać tam gladiatorów. – Ooooo. – Walka Panamek Wątliczko za godzina jest. Ty postawić Uero w CTTM i wygrać kasa. – Co postawić ? Gdzie ? - Ty człowiek biały iść do kantor i wymienić Twoja kasa na Uero. A kasa na Wątliczko stawiać w CTTM (Co Twoje To Moje). – Barbelino, idziemy się rozejrzeć. Mijali różnorakie stoiska pełne odzieży, narzędzi, obuwia, dziwacznych przedmiotów, tabletów, itp. Anzelma zaskoczyły ceny – tu było jak za darmo. Pomyślał o swoim kraju i wyciągnął łokitoki. Wybrał numer do zamku i czekał. Odebrała Ulecha : - Słucham, kancelaria Króla Anzelma. – Dawaj babo biegiem szefa nierządu. – Tak mój Pan, sie robi. – Słucham Kłólu – odezwał się w słuchawce głos Gąsiora Jóska. – Dlaczego u nas jest tak drogo w kraju ? - Pewne spławy wymagają, aby poddani płacili podatki : VAP (vysoki ale potszłebny), ukłyty i inne. Są wymagane do utszłymania Żondu i zapewnienia mu dostatku. – Rozumiem, na razie- rozłączył się. - Ciekawe czy każą mi zapłacić cło jak sobie nakupię tych cudeniek ile wejdzie na osłobusa i przyczepkę. – W końcu jestem królem. A jak nie ustąpią – to proboszcz pomoże. Ma chody w kancelarii celnej – to załatwi za przysługę. np. za ten plac przyparkowy –odstąpi się po niższej cenie i będzie git. Zadowolony kazał Barbelinie spisać rzeczy, które kupi w drodze powrotnej i wrócili do osłobusa. Jedyne co kupił na dalszą drogę – to zestaw ERO dla pary : kajdanki, gel i coś tam jeszcze – pomyślał, że się przyda. Zauważył ukradkiem zachwyt na twarzy Barbeliny. Ruszyli w stronę szlabanu – po sprawdzeniu zaproszenia i paszportów galowo ubrani żołnierze zasalutowali Anzelmowi i pozwolili im odjechać. Osłobus potoczył się dalej. Po kilku minutach Anzelma zaskoczyła dziwna cisza. Podczas podróży przez Łajniarnię towarzyszył im nieustanny stukot kół o kamienie, a teraz ? Wyjrzał przez okno – jechali równiusieńkim traktem z pięknie wymalowanymi na żółto liniami. – No tak, w Unii Poborczej są pieniążki na wszystko, nie to co u nas. Obiecali przyjąć Łajniarnię po referendum – może się uda – kazali tylko bezrobocie zmniejszyć poniżej 50 %. Da się zrobić – wyśle się wieśniaków za granicę, wywali cośtamczyków i z grzywki. Zadowolony z tego pomysłu zasunął firankę i spojrzał na to – co trzymała w ręku Barbelina. Zapomniał natychmiast o biednej Łajniarnii. Wyjął szampona i włączył kamery – kiedyś będzie co oglądać przy kominku (ewentualnie sprzeda filMOS-a za spora kasiorę). Pod wieczór dotarli do stolicy – przeczytał napis na tablicy KAPUSTA 2 mile. Nareszcie – pomyślał Anzelm. Pod hotelem Różowe Stringi czekał już na niego kuzyn Rysiu Łuć. – Witaj Anzelmie, zarezerwowałem Cipo kój w hotelu (na koszt partii rzecz jasna). Rozpakuj się i zabieram Cię na kolację w Bogatonie. – Witaj kuzynie, jak zwykle gościnny i szarmancki… - Kuzynowi zaświeciły się oczy na widok Barbeliny i jej zmysłowych ust… - STOP kuzynie. To moja osobista ochrona a zarazem hostessa Barbi – proszę uszanuj to. – Z przygaszonym uśmiechem Rysiu ucałował Barbelinę w rękę i poprowadził ich w stronę schodów. – Wynająłem Wam pokoje na 3-ym piętrze. Piękny stamtąd widok na żekę. Kiedy Anzelm wszedł do pokoju, opadła mu szczena ! - Goście w hotelu mieszkają w takich warunkach, a ja w jakich ?–pomyślał. O nie – czas to zmienić ! Zamek wyremontuję i zrobię muzeum – będzie kasa z obowiązkowego zwiedzania. A sobie postawię pałacyk na przedmieściach. O tak, z basenem. A Barbelina będzie mnie ochraniać. A teraz – hulaj dusza- do rana !!!
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Październik 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Archiwum wpisów
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017