Piątek, 2017-10-20, 6:22 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil

Gdy odchodziłaś była ciepła, czerwcowa noc,w powietrzu unosił się zapach kwitnącego bzu.Ktoś później powiedział mi tak prosto-,,odeszła"-zamarłam -łzy spadały mi jak groch. Odeszłaś, do innej,lepszej krainy, ja zostałam sama i czuję się jak ciernisty krzak ...Ty nigdy nie wrócisz,a w mym sercu już na zawsze zostanie kawałek,ostrego, pełnego goryczy szkła.Nie przyjdzie już chwila radości, na stałe zagościł szarpiący serce smutek i żal. Dlaczego tak Bóg postanowił-nikt nie zna odpowiedzi.

 

...Purpurowe róże...ich zapach naturalny, delikatny, ich długie łodygi jak szyja łabędzia...To były kwiaty Twoich marzeń,zawsze je kochałaś,zawsze w wazonie je mieć chciałaś, lecz niestety, rzadko je dostawałaś...Przyjmij je więc jako symbol mojej pamięci...Składam je dziś na Twym grobie...

 

Gdy odchodzi od nas bliski Ktoś, dusza płacze łzami, gaśnie słońce, dłonie rozłączone, wszystko pachnie wspomnieniami, myśli pędzą wciąż do Niego, jak szalone. Aniołowie wszystkie gwiazdy nagle gaszą ,a wśród ciemności nie ma nic, snów brakuje ,nie ma pragnień... Bólu serca żadna siła nie przysłoni, świat swe barwy traci, los odbiera całe niebo, więdną kwiaty...

 

Myśli w głowie całe mnóstwo, a faktycznie całkiem pusto, bo tęsknota wzięła mnie w ramiona i rozrywa serce moje!?Mała łezka słonej wody, płynie po policzku znów! Ciągle wracam myślami w minione, piękne lata, a naprawdę jestem tu. Jeszcze jedna kropla spłynie, a ucieknę do ciebie razem z nią.. Już na ustach mam Twe imię.. ona znów swobodnie płynie. .Jest bezkarna i złośliwa, dobra dla niej każda chwila-jak długo to wytrzymam? Cieszy się boleścią, stratą, smutną pieśnią, wciąż wyrywa się ta mała, chociaż wie, że jest niechciana, jest cierpieniem, jest nieszczęściem, nikt jej nie chce! Cóż więc zrobić, gdy tak płynie? Ale.. cóż jest winna, biedna ona, że znów jestem na nią chora, że wciąż płynie i już piecze, bo ja myślę już o lecie.. Idzie czerwiec i rok minie jak już nie ma Ciebie, znów się pewnie mi nawinie-wanna łez! Jeden sposób na to jest... Musisz do mnie przyjść we śnie, opowiedzieć jak tam jest!

 

Kimże jestem bez Ciebie Wciąż pytam siebie bez skutku Bez Ciebie jestem jedynie Małą kropelką smutku Słoną łzą samotności Co po policzku spływa I oceanem tęsknoty Która Twe imię wciąż wzywa.


Od świtu aż po zmierzch, od zmierzchu aż po świt, wciąż przy mnie jest, wciąż we mnie tkwi. Czasem skulona śpi jak szarobury kot, a nieraz krzyczy tak, że aż wibruje głos - moja tęsknota. Z nią trudno żyć, bez niej także źle, moja tęsknota jest światełkiem w życia mgle. Unosi mnie tam do Was, do gwiazd, przypina skrzydła dwa, mogę z nią iść pod wiatr, szybować poprzez chmury i czas. Moja tęsknota wyciska z oczu łzy i burzy serca rytm, wszystko na dalszy spycha plan, lub każe z sobą iść. Maluje dziwny świat, rozpala marzeń stos i choć sprawia wielki ból, niech płonie we mnie wciąż, bo moja tęsknota pozwala mi być sercem bliżej Was.

 

Błękit nieba słońcem oświetlony Odbija niebieskie promienie tworząc barwę niebiańską Tam kłęby chmur znalazły schronienie i ludzkie marzenia co w nich błądzą . Błękit wód słońcem oświetlonych wznosi się falą wysoką Rodzi niespokojną barwę tajemnicy z której wzięliśmy początek Pragnąc ją poznać wchodzimy w głębiny i samych siebie . Błękit sukienki oświetlonej słońcem pasuje do oczu podkreślonych kreską I włosów uczesanych wiatrem I emocji wznieconych błękitem I marzeń zanurzonych w niebie I zatopionej w wodach tajemnic .

 

Jesteś teraz tak daleko ode mnie,aż w niebie... Rozmyślam o dalszej naszej przyjaźni. Czy patrzysz na mnie, na ziemię ? Czy widzisz ten sam księżyc i gwiazdy? Pragnę byśmy siedziały teraz przy sobie uczucia kłębią się we mnie. Próbuję je pojąć i stłumić, lecz czynię to nadaremnie. Moja tęsknota jest tak wielka, jak wielkie są do raju wrota i tak ogromna jak wszechświat. Dręczy mnie też jedno pytanie i ciągła niepewność dokucza, czy myślisz tam o mnie i podzielasz moje odczucia? Czasami mi się wydaje, że jestem Ci obojętna, że myślisz „Ach, ona znowu jest taka natrętna.” Może Ci już na przyjaźni naszej nie zależy? Nie chcę w to wierzyć. Może tylko boisz się okazywać anielskie uczucia, sądzisz, ze to niebezpieczne, bo może przynieść większe cierpienia? Przełam się, proszę! Wyciągnij do mnie swe skrzydła Wiem, to jest trudne i naprawdę nad tym boleję lecz czekam, że to nastąpi, ciągle mam taką nadzieję. Chcę rozumieć Twoje problemy, poznać Twe smutki, radości, bo przecież wiesz,że gdy się je komuś powierzy jest o wiele prościej. Pragnę byśmy nadal były blisko siebie, bo tylko Ty wysłuchać mnie umiesz, chcę przed Tobą otworzyć swe serce, wiem, że naprawdę mnie rozumiesz i dlatego tak tęsknię za Tobą. Bez Ciebie widzę czarno prawie wszystko, wzdycham, męczę się i czekam. Proszę, bądź Aniele zawsze przy mnie blisko!

 

Tęsknota jest jak gorzka pigułka, której przełknąć się nie da, do jej smaku przykrego przyzwyczaić się nie da. Czym jest sukces,czym pieniądz, czym wielka wygrana, gdy ze łzą zasypiasz i smutna budzisz się rano? Nic cię nie cieszy, nostalgia w duszę się wkrada, łzy ocierasz w ukryciu, wszak płakać wciąż nie wypada. Powiesz; mam rodzinę,przyjaciół, z nimi jest mi weselej. Tak ,lecz chwil tak spędzonych, jest teraz bardzo niewiele. Bo choć radość przynoszą i chwile zapomnienia, to smutek jak bumerang powraca, nie dając chwili wytchnienia. Myślisz ciągle, dlaczego los jest tak strasznie okrutny i dlaczego nasz żywot musi być taki smutny?

 

Słyszysz ....? To ból, co słonym spada deszczem. Ból tęsknoty.... Co już było, a co zdarzyć się może jeszcze ? Nie ma Was ! A ja ciągle oczekuję tych powrotów, śmiechu radosnego, błysku w oku, i poranków, kiedy nic nie trzeba było robić, tylko siąść przy kawie i radośnie pogaworzyć..

 

Dni szaro mijają nam bez Ciebie, dzień za dniem wciąż taki sam, co dzień kłócę się z mym życiem, nie po drodze ciągle nam. W wyobraźni wciąż maluję pejzaż radosnych, wspólnych dni, tysiącami barw nadziei, jeszcze w sercu iskra tli. Próbowałam z Twym odejściem się pogodzić, resztki żalu zetrzeć w pył, ale Bóg jest moim świadkiem, nie potrafię, nie mam sił!

 

Tak wiele chcę Wam powiedzieć,ale jak? Po prostu drży mi głos i słów w gardle brak. Nikt mnie nie rozumie tak jak Wy... Posłuchajcie co powiem Wam... Nie trzeba słów,inaczej dziś do mnie mówcie; ot, mały gest,a ja już wiem co to jest. Uśmiech duszy – aha , uścisk serca raz czy dwa. Gdy dacie mi taki znak,to dużo, bo to będzie znaczyć ,że czuwacie... Dlatego nie,nie trzeba słów Tym szyfrem anielskim do mnie mówcie...

 

Nadejdzie dzień, gdy znikną cienie, wówczas nastanie tylko radość, upojenie. św. Tereska od Dzieciątka Jezus

 

Proszę Was, stańcie obok mnie, podajcie mi swoją dłoń, użyczcie swego ramienia, bym mogła wesprzeć się, gdyż brakuje mi sił, by dalej iść.. Proszę Was, wiem, że prosiłam już tyle razy, byście użyczyli mi swej siły,bo ja słabnę, i sił mi już brak, wiem, że męczę Was.. Proszę ...Nie zostawiajcie mnie dziś. bo potrzebuję Was,bym mogła dalej iść...

 

Aniołku, mój Opiekunie ,cichy strażniku mojej duszy, może żadne dobro mnie nie ominie lecz poprosić Ciebie muszę. Strzeż mnie na każdym kroku, wspieraj i ubogacaj, niechaj w każdym dniu roku,sprzyja mi praca. Weź mnie na zawsze pod skrzydła i otul piórami swymi, chcę odtąd być szczęśliwa z moimi najbliższymi. Spraw, Aniele Stróżu, osobisty strażniku, by w mojej rodzinie nie było nigdy burzy, cierpienia, bólu, krzyku... Bym była zanurzona cała w boskim źródełku , nawet kiedy się znajdę w mętliku i zgiełku. I, żebym poradziła sobie z codziennym trudem życia i łez bym nie roniła-zsyłaj łaski obficie. Dziękować będę z pokorą za łaski darowane i życie nie będzie zmorą, wszystko będzie kochane. Dziękuję, Aniołku, dziękuję, do grona Twych podopiecznych dzisiaj się zapisuję. Więc - mój własny bodyguardzie, dzięki Twemu wstawiennictwu od dziś - wszelkim strachem gardzę !!!

 

Drżące mam jeszcze dłonie, serce się w bólu kołysze, cisza się pustką przepala, nie widzę nic i nie słyszę. łzy na policzku zastygły, niepewność skuta w kajdany, dusza goreje smutkiem, trwoga jak strach ołowiany. Czas biegnie i myśli biegną, droga powrotna daleka, błądzę wciąż po omacku, coś każe cierpliwie czekać...

 .

 

 Czy wiecie co czujemy,gdy usta się śmieją a pod pokrywą radości sączy się ból?... Noce bezsenne mijają, świty nowe dnieją i grać trzeba jedną ze szczęśliwych ról? Tylko w wirze pracy szukamy zapomnienia, które niespodziewanie znależliście w zaświatach Wy... Lecz to namiastka, bo gorycz zwątpienia przynoszą wciąż nowe godziny i dni. Nie dzwonicie,nie pukacie do drzwi- okrutne, bolesne to chwile! A my w uporze swym czekamy,wierzymy i trwamy, choć miesiące i lata mijają jak barwne motyle, znikają w przeszłości,ale cóż robić mamy, gdy za gardło gorycz chwyta we śnie, a szloch  serce boleśnie rani?.. Dlaczego wasze życie minęło tak wcześnie? My musimy żyć -na kaprys losu zdani. Patrzcie! Tyle zmieniło się wraz z Waszym odejściem! Żaden cud nie wróci nam pięknie spędzonych dni ...Ale gdy tęsknota przerwie potok życia czysty, radości spotkania nie wyrwie już nam nikt!

 

Czasem kaprys losu gwiazdki w niebie znaczy, choć ulotne ale jakże sercu bliskie. Urok ich srebrzysty, a człek gestem władczym chciałby je zagarnąć do spichlerza wszystkie. Czasem motyl szczęścia siada na mej dłoni i ze skrzydeł znaki strzepuje magiczne. A ja ich okruszki zbieram na czas głodny jako antidotum na troski zbyt liczne. Wiem, że jest w tych chwilach siła niezbadana, która kruszy niemoc z marmurowej grani. Gdy skostniało zło, gdy łzy leję od rana przypomnieniem szczęścia leczę smutki, rany.

 

Czasem nas życie wiedzie na zbocze i ani myśli zejść na doliny, tylko się w górę pnie gdzie obłoczek niebieskiej myśli kreśli nurt inny. Nie ma pojęcia, że tam na dole wiatr wciąż rozwiewa słów idealizm, który osiada na „łez padole” popiołem marzeń w kolorze szarym. A tam na górze krater krwią płonie, bo się emocje spalają w tyglu, gdy człowieczeństwo wije w kokonie tezę wolności w niby zasięgu. Myśli idee pod niebo wznoszą, aż po granice chmur, w zaślepienie, że mogą duszę wyzwolić, prosząc Boga, by ulżył, skrócił cierpienie. Zatrzymał obrót koła fortuny, byś naprzemiennie nie igrał z celem, że może końce z siedmiu barw łuny kiedyś się złączą jak dwie niedziele?

 

Błądzę sama po tym świecie, jak po nocy ciemnej, chyba nic już drogi mojej nie rozjaśni. A cały mój zapał i trudy daremne, bo gdy widzę mały płomyk – cyt, on zaraz gaśnie. I za każdym razem, to co mnie spotyka, prawdą mi się zdaje, prawdą – bo chcę wierzyć. Więc idę za sercem z twarzą lunatyka, znaleźć Was i to uczucie, co się go nie zmierzy.

 

Namaluję dla Ciebie białą łódkę, popłyniemy nią daleko, pożegnamy się ze smutkiem... I będziemy podziwiali te niebiańskie krajobrazy i będziemy się cieszyli, że jesteśmy znowu wszyscy razem... Białym puchem nas otuli mgła, co gościem jest nad ranem, łąki piękno nas zachwyci kolorowym swym dywanem... Słońce promykami nas ogrzeje, ptak zaśpiewa nam piosenkę... Pobiegniemy dalej razem, z wiatrem porwiesz nas do góry, pofruniemy tak szczęśliwi, odpoczniemy z brzegu chmury...

Noszę twe serce z sobą,noszę je w moim sercu,nigdy się z nim nie rozstaję,gdzie idę ty idziesz ze mną;cokolwiek robię samotnie jest twoim dziełem i nie znam lęku przed losem,nie pragnę piękniejszych światów, ty jesteś tym co księżyc od dawien dawna znaczył, tobą jest co słońce kiedykolwiek zaśpiewa. Oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim,co zwie się życiem; i rośnie wyżej niż dusza zapragnie , cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach-noszę twe serce z sobą -noszę je w moim sercu.

 

Boże...daj nam wiarę że to ma sens... Że nie trzeba żałować bliskich.. że gdziekolwiek są dobrze IM jest. Że są z nami choć w innej postaci.. że odeszli po to by żyć.. i tym razem będą żyć Wiecznie..

mama Marcina Panuszewskiego

Ciągle mieszka we mnie smutek, wiesz... Choć czasem zasypia w kącie serca. Myślę z nadzieją, że pójdzie sobie precz, lub zrobię mu zdjęcie i przykleję je do lustra - niech sam sobie w oczy spojrzy. Nie będzie więcej mi nastręczał ponurych myśli, słonych łez, bezsennych nocy w samotności. Ale on znów w duszę sączy szept -dziś w moich oczach znowu gości.

.

...Jeśli ktoś wam powie, że nas już nie ma, to nie słuchajcie, bo to jest ściema. To, że serce wasze mocniej bije, to znaczy,że jesteśmy z wami,że tata i ja wciąż żyję. Jeśli was boli, to mówcie do nas, nie odwracajcie się od wspomnień. My was kochamy w każdym czasie, Więc otrzyj łezki Mamo i siostro-głuptasie. Byłam szczęśliwa, byłam – jestem, nic się nie kończy jednym gestem, nie zostaliście przecież sami, więc się uśmiechajcie, Tata i ja jesteśmy z Wami.

List od Twojego Aniola...

Kochani... Powinniście być tu z Nami,ale już się nie spotkamy! Nie wrócicie tu na ziemię,bo mieszkacie teraz w Niebie. Zostaniecie tam na wieki,a my będziemy nosić w sercach żal...Bądźcie szczęśliwi tam,niech Aniołki na skrzydełkach noszą Was.

 

Nie warto samotnie na spacer chodzić z tęsknotą, choć rozumie nas świetnie,dzieli czas pospołu. Nieraz bywa przekleństwem,to znowu radością, siedząc po drugiej stronie kuchennego stołu. Niech pomoże czasami skupić się nad światem i po głowie pogłaszcze za cieniem żaluzji. Niech latarką rozbłyśnie pod ciemności płaszczem, kiedy bardzo potrzebne światełko iluzji. Kiedy w drogę ruszamy,w którąkolwiek stronę, niech zostanie za drzwiami i cierpliwie czeka. Mimo wszystkich jej zalet,na przedzie z wiernością, czasem warto odszukać drugiego człowieka ,iść z nim na spacer i porozmawiać.

 

Ściegiem ozdobnym zszywam minuty, czasem dorzucam wiatrowe granie, jakieś ćwierćnuty, jakieś półnuty, moszczę Aniołom wygodne spanie. Ze złotych myśli - krągłe cekiny, z babiego lata - przędze najcieńsze, kryształy rosy - aż z połoniny i szmery trawy, te najtajniejsze. A wszystko po to, by odpoczęły, na tych efektach mojego szycia, by swą opieką znów nas objęły, wiodąc bezpiecznie po ścieżkach życia. A wszystko po to, by odpoczęły, (pracują przecież całkiem społecznie) by swą opieką znów nas objęły, wiodąc po ścieżkach życia bezpiecznie.

 

Czas zabiera nam wszystko jak swoje, choć nie orze, nie sieje, zostawiając na rżysku złotokłosą nadzieję. Tyle jeszcze w nas słońca, tyle prawd do odkrycia że najsmutniej deszcz płacze, tracąc chęci do życia. Czas nie słucha, nie patrzy, tylko daje jak leci- do teatru groteski- lub do szczęścia bilecik. Tyle jeszcze przed nami, chociaż z tyłu zostało niemało- wciąż idziemy pod górę- nawet ci,co mają na głowach już biało.

 

Nocne niebo śpiewa aniołami. Tylko w nocy możesz je usłyszeć, gdy do rytmu złotymi gwiazdami pobrzękuje przerywając ciszę. Możesz dotknąć niemal każdej nuty, na rozpiętej między ziemią ,a księżycem pięciolinii, sennych marzeń i batuty koncertmistrza letniej nocy i zachwyceń. Tylko w nocy, na przełęczy snu i jawy otuleni miękkim nocy aksamitem, usłyszycie granie na źdźbłach trawy, choć zabrakło dyrygenta nad pulpitem.

 

Jedną łzą zapłakało dziś morze , białą falą poniosło pieśń w dal, a w niej nuty nostalgią znaczone, słowa tęskne jak smutek i żal. I zadrżały bezmiary przestrzeni, w które wzniósł się anielski śpiew, serce w piersi z wysiłkiem wśród cieni, tłoczy w górę rozognioną krew. Ech, ty życie co gasisz marzenia, przyspiesz proszę spokoju powolny krok, niech się skończą nareszcie cierpienia, noc jasna ogarnie mrok. Niech wiatr rozproszy szczęście wokół, niech zakwitnie gdzieś na płatkach róż, a zmęczone serce odzyska swój spokój, niech przez życie prowadzi dobry anioł stróż. Bo nic mi po was ulotne miraże, gdy dusza udręczona szepce ostatni sen, a pamięć spina swoje bagaże, pustym echem nucąc rzewny tren... Może wtedy na mogile pewnie symbolicznej, ten kto kochał by odcisnął swą dłoń, i łzą barwy czystej, krystalicznej, zrosiłby w myślach nieobecną skroń. A gdy morze zapłacze wzburzone, echo pieśni popłynie do gwiazd, stare wierzby umilkną zmęczone, smutna cisza ogarnie ten świat. Ale nikt nie zliczy już kwiatów na łące, mgły otulą zapomniany grób, który ukrył serce kochające, pogrążając je w otchłani snów..

 

" Jeśli kochasz pamiętasz każdy gest każdy szept. Jeśli kochasz chowasz w sercu skarb, którego nikt Ci nie skradnie...

 

Chociaż wiosna do nas idzie, drzewa zielenią niebawem zaszumią, a ogród będzie pełen róż i czerwieni, to bez Ciebie lato i kwiaty smutne będą. Bo ukryły między płatki łzy perłowe, gdy w tęsknocie skądś wyrwało się szlochanie. A nam trudno wypowiedzieć jakieś słowo, gdyż w nadziei pozostaje wciąż pytaniem. Zamiast ptaków Twoje życie uleciało, gdzieś w przestworza ponad chmury uskrzydlone. Twoje serce tu na ziemi bić przestało, oczy bliskich pozostają załzawione. Lecz nadzieja jak iskierka tli się żywa, że w błękitach tam gdzie spokój trwa i cisza, że w błękitach jesteś wreszcie już szczęśliwa, a mi smutno jest to pisać.

 

Smutno mi bez ciebie. Tak pospolite słowa, ale wielkie ich znaczenie. Smutno mi bez ciebie... i za tobą tęsknię. Mogłabym to ująć w inny, lepszy sposób. Nie wiem tylko po co. Tak pusto tu bez ciebie... Masa wspomnień kolorowych mnie przytłacza. Co za strata... Kiedyś było lepiej, tak zabawnie jest się razem cieszyć deszczem ,wypić kawę i udawać,że żyjemy w innym,lepszym świecie... Mieszać realizm z fantazją, śmiać się z głupot... Mam dość czekania w czarnej ciszy. Krzyczę, wróć...Ty mnie nie słyszysz. Każdy dźwięk budzi nadzieje, każda chwila wskrzesza wiarę, dłoń ma w geście przywołania... Zakrywam oczy, aby ukryć łez tysiące. Błądzę we wspomnieniach,choć mijają dni,miesiące... Błądzę, wiem,ale z Tobą błądzić chcę,śmiać się i wygłupiać...Losu dowcip?

 

Gdy ciebie tu nie ma...Łka cisza na parapecie przesiąknięta wonią nicości. Szarość i smutek tryumfują na złość dziś robiąc miłości. Czekolada goryczą smakuje, co kiedyś słodka aż nadto. I niebo ku ziemi się chyli, barwę straciwszy bławatną. Dzień z nocą zmieszany bezczelnie, choć świta już półmrok daleki. Powieki zamknę me we śnie - świat bez ciebie kalekim.

 

Stoję nad Twym grobem, odwracam wzrok od szyb płaczących - w ciemności grzmot jak krzyk, jak zew... dwie świece płoną w porywach drżących, w mej głowie szumi żałobny śpiew. Szare kamienie milczą i mokną, cmentarna furta skrzypi na wietrze. rozbity, słaby otwieram okno... Płonę, umieram – Bóg wie co jeszcze! W snach powracają stare obrazy... To poszarpane strzępki tych dni, kiedy łamaliśmy dziecięce prawa, zakazy na przekór wszystkim – dwie wolne iskry... Wychodzę w mrok – deszcz siecze oczy – mijam ulice, domy i drzwi. Czy dziś utonę w tej czarnej nocy? Czy może serce dziś pęknie mi? Staję przed bramą, przede mną cmentarz: Las krzyży, imion, modlitw i skarg... W mej dłoni kwiat – milczący brewiarz – czerwone płatki – dotyk Twych warg... Ruszam przed siebie między kamienie... Sarkofag, krypta, kapliczka, krzyż... Na końcu drogi czeka wspomnienie: deszcz, chłód i krzyki, Ty cała drżysz... Staję nad grudą rozmokłej ziemi. Szary krucyfiks, Twe imię, znicz... Powoli klękam i kładę różę, Potem odchodzę – nie mówiąc nic...

 

Moja wiara jest jak chleb powszedni, Ten, o który proszę co dzień Pana. Moja wiara taka trudna, taka piękna. Moja wiara w jego dobroć niezachwiana. Moja wiara, w której czasem ciężko wytrwać. Moja wiara, co ma takie wymagania, Żeby kochać umieć i wybaczać. Moja wiara, która koi ból rozstania. Halina Surmacz.

 o

 

Gdy Twoje serce bólem przepełnione jest i żalem, gdy wnętrze pełne jest krzyku rozpaczy, gdy krztusisz się łzami, których płyną fale za kimś, kogo już nie zobaczysz.. Ty pytasz się o to, czemu tak się stało, i znikąd, znikąd nie masz odpowiedzi... Choćby twe serce uspokoić się starało, nie pozwoli na to - cierń - co w umyśle siedzi..! Są świata lekarze, oni uleczyć mogą ciało, lecz, gdy w twym ciele duch chory zostanie - nie zaznasz spokoju, twe serce będzie wracało do miejsca smutku, gdzie ból - i załamanie..! Gdy cierpisz codziennie - bo krwawi wciąż rana, i gdy nieznośne stają się twe męki, udaj się czym prędzej do Pana, Lekarza każdej ludzkiej udręki..! Powiedz wszystko Jemu, jak ci ciężko, jak trudno z tym żyć. On słucha płaczących, pomaga - temu - kto przez Niego leczonym chce być. Kto Nu zaufa , kto się karmi jego radom, ten oprze się burzom i przeciwnym wiatrom. Przed jego wzrokiem On przyszłość lepszą otworzy, gdyż jest najlepszym, Cudownym Psychiatrą..! On ci odpowie na pytania cię dręczące, twój ból uśmierzą odpowiedzi Jego... Olejkiem miłości rany się jątrzące, opatrzy i uciszy ból serca twojego. Spokój i pokrzepienie są w Słowie Jego, i miłosierdzie dla wszystkich cierpiących. I nikt nie może obiecać ci tego - co sprawić może - Pan nasz miłujący..! Przed tobą nie jedna otwarta jest droga, i wiele dzisiaj od ciebie zależy... Na której z wielu dróg - stanie twoja noga - i czy będziesz umiała w swą przyszłość uwierzyć..? Choć cierń w sercu długo cię będzie uwierał, i nie raz jeszcze potoczą się twe łzy - uwierz, w przyszłości nikt nie będzie umierał, On to obiecał - więc uwierz i ty..!

 

Ręka Anioła okienko uchyla, bo przez szyby zagląda już dzień. A za oknem, na drzewie ptak śpiewa - bo on także obudził już się..! W taki ranek - pogodny, w sercu rodzi się - radosna pieśń... Bo pogoda ma wpływ ten cudowny - że do nieba chce serce się wznieść..! Uśmiechają się anielskie usteczka, do zielonych wokoło już drzew... Uśmiechają się też - do słoneczka - a z serduszka wypływa ten śpiew. Śpiew ten leci daleko, w przestworza, aż do nieba on chciałby się wznieść. Tam, gdzie jest Stolica Boża - bo dla Stwórcy stworzona ta pieśń! Za ten ranek pachnący na dworze, za zieleń - i za każdy kwiat... Podziękować Ci chcę - Panie Boże - żeś tak pięknie zbudował ten świat! Za tę moc, którą dałeś - Naturze... za to słonko, co dziś grzeje mnie. I za gwiazdy, co nocą lśnią w górze - także za to, że miłujesz mnie..! Podziękować Ci chcę , za przyrody cudowny ten czar... Za tę radość dla wszystkich stworzeń, za opiekę anielską i za życia cudowny ten dar..! Zanieś mój Aniele tą piosnkę wysoko, ponad lasy i góry ją wznieś... Zanuć ją także - obłokom - niech usłyszą o Stwórcy tę pieśń!

..I tylko wiatr,śpiewa wciąż te kilka nut i właśnie dziś,smutek mnie odnalazł znów. Jak późny gość,o szyby dzwoni deszcz, z tamtych dni,przyniósł mi wspomnienia zmierzch... Był taki ktoś,kogo nie ma już,kogo nie zastąpi nikt,był ktoś,kto odszedł bez słów i nie wróci nigdy już... I tylko wiatr,śpiewa wciąż te kilka smutnych nut i deszcz w me okna dzwoni znów. Nie ,Ty nie przyjdziesz tu i nie zapukasz w me okno już, jedynie zmierzch,który rozłączył nas...




| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Październik 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Archiwum wpisów
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017