Niedziela, 2017-08-20, 5:05 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil

 „Asceta”

 

Z  miłości  dla  cię, Boskiej  dobroci  samej, siedząc w popiele, na twojej szacie

Gorliwie szukam plamy, skazy na dziele.

 

Dla  żądz  poczętych  łaskawą  twą  wszechmocą  mam potępienie;

Wśród  sokiem  wzdętych, dojrzałych  twych  owoców  trawię kamienie.

 

I  wśród  gałązek  twej wiosny  rozkwieconej , co wszystko brata,

Mam  obowiązek  być  niezadowolony  z  całego  świata.

 

kwiaty

 

„Prawda”

 

Klęczący  u  zapartej  labiryntu  bramy

Tłum, podnosząc  las  ramion, wołał  z  wielkim  płaczem:

„O, zjaw  się, prawdo!  Wieki  już  ciebie  czekamy!

Życie  u  stóp  twych  kładziem  z  łez  naszych  haraczem.

 

Przyjdź  i  przynieś  pociechę, ulgę i  nadzieję!

Ciebie  jedynie  sercem  pragniemy  żebraczem!”

 

I  oto  nagle  pękły  spiżowe  wierzeje

I  w  progi  naga  postać  stanęła  surowa

I  rzekła: „Kto  mnie  woła  i  z  tęsknot  chorzeje?

Jam  jest  prawda, co  w  mroku  najgłębszym  się  chowa.

 

Niechaj  odwieczna  wasza  modlitwa  się  ziści.

Jam  jest, która  zagadki  nić  z  przęśli  swej  snowa.

Kto  mnie  wybierze, będzie  jako  drzewo  z  liści

Obdarte  i  przez  śpiewne  opuszczone  ptactwo,

Próżen  marnego  zysku  i  błahej  korzyści.

 

Kto  pójdzie  za  mną, rzuci  piękność  i  bogactwo,

Zaszczyty, cześć, ozdoby, stroje, pełne  skrzynie

I  obmierznie  mu  rozkosz  i  sława, i  władztwo.

O, pójdźcie, co  mnie, prawdę, kochacie  jedynie,

Nie  pragnący  nic  nadto, bym  była  wam  panią!

Wstąpcie  w    bez korzystną, przeczystą  świątynię!”

I  odeszła  w  mrok… Ale  nikt  nie  poszedł  za  nią.

 

 „Cień”

 

Stchórzyłem!… Moja  wina… Szedłem – bo  szły  tłumy…

Dzisiaj  wstyd  mi  wzrok  przybił  ku  ziemi  przeklętej…

On  poszedł  sam – przeczysty, wyniosły  i  święty.

Ja  idę  ze  schylonym  czołem… bo  bez  dumy…

 

W  noce  przewlekłe, których  blask  lampy  nie  skraca,

Gdy  deszcz  po  zmokłych  liściach  płacz  skarg  swoich  wiesza,

Czuje  pustkę  swej  drogi… Szedłem, bo  szła  rzesza…

Najsmutniejsze  ze  wspomnień  niech  nigdy  nie  wraca…

 

 „Wędrówka  wesołego  pielgrzyma”

 

I  przeto  idę  w  miasto  skryte  we  mgle,

Pośród  ogrodów  wiecznej, złotej  wiosny…

Ide  ku  niemu  przez  mroki  i  dżdże,

A  krok  mój  lekki  i  śpiew  mój  radosny…

 

Że  mi  na  oczach  sen  mój  złoty  lśni,

Przeto  pieśń  moja  nie  jęczy  w  żałobie…

Każdy  sam  siebie  jeno  śni,

Przezywa  swoją  własną  baśń  w  sobie…

 

„O  miłości  wroga”

 

Tyś  mnie  spotwarzył, bracie, tyś  proch  mi  cisnął  w  oczy –

Jam  twarz  swą  w  źródle  umył, w  tobie  się  dusza  mroczy.

Tyś  mnie  zasmucił, bracie, tyś  płaszcz  mi  zdarł  na  mrozie –

Jam  piękną  nagość  swą  ujrzał, twa  dusza  marznie  w  grozie.

Tyś  mnie  przestraszył, bracie, twa  dłoń  mi  spichrze  pali –

Ja, żebrząc, pokory  się  uczę, twa  dusza  na  głód  się  żali.

Tyś  mnie  ukrzywdził, bracie, tyś  zranił  moją  miłą –

Jam  ja  pokochał  bardziej, twej  duszy  krwi  ubyło.

Tyś  cios  mi  zadał  w  duszę, co  miłość  swą  ci  dała –

Jam  bólem  się  oczyścił, a  dusza  twa  skonała.

Klęknijmy  razem, bracie… Mogiła  się  otwarła –

Módlmy  się  za  twą  duszę, co  nieszczęśliwie  zmarła…

 

dusze_drzew

 

 „Jesteś  śpiewem  w  mojej  duszy”

 

Jaka  słodka  cisza  z  niebios  spływa!

Jaki  świat  jest  prosty  w  świetle  Twojem,

Panie, jak  koi  i  ośmiela!

 

Z  wielką  ufnością  i  spokojem

Serce  me  w  Tobie  odpoczywa

Jako  dłoń  w  dłoni  przyjaciela.

 

Kto  szuka  Cię, już  znalazł  Ciebie;

Już  Cie  ma, komu  Ciebie  trzeba;

Kto  tęskni  w  niebo  Twe, jest  w  niebie;

Kto  głodny  go, je  z  Twego  chleba.

 

Nie  widzą  Ciebie  moje  oczy,

Nie  słyszą  Ciebie  moje  uszy:

A  jesteś  światłem  w  mej  pomroczy,

A  jesteś  śpiewem  w  mojej  duszy!

 

las we mgle

 


 „Skąpiec”

 

Wstrzymuję  zegar.  Niech  nie  chodzi,

Gdy  mnie  samego  nie  ma  w  domu.

Kto  czas  podgląda  mój, jest  złodziej,

Nie  dam  okradać  się  nikomu.

 

Lustro  swe  prześcieradłem  kryję,

Kiedy  wychodzę – by  nie  padło

Cichcem  odbicie  w  nie  niczyje,

Bo  darmo  niszczy  mi  zwierciadło.

 

Sam  nic  czuć  nie  chcę, nie  dam  bratu

Ni  źdźbła  miłości, ni  litości.

Konając  będę  klął, że  światu

Zostawić  musze  nagie  kości.

 

jezioro drzewa

 

 „ Sonet  o  wolności”

 

Wolności, kto  mnie  twego  nauczył  imienia,

Rozerwał  me  okowy  i  dał  sercu  skrzydła,

Których  swobody  żadne  nie  spętają  sidła,

Albowiem  gwiazdy  widzieć  mogę  i  z  więzienia.

 

Ręce  wyciągam  w  niebo  ku  szczytom  sklepienia,

Jako  drzewo  konary.  Myśli, sny, mamidła

Nawiedzają  me  czoło, nie  znając  wędzidła,

Jak  gałęzie  nawiedza  ptak  i  wiatru  tchnienia.

 

Chociaż  do  ziemi  wiąże  mnie  korzeni  tysiąc,

Tęsknotą  swą  umiałem  się  orłom  zaprzysiąc!

Włosy  me  pełne  marzeń, jak  gwiazd  noc  pogodna!

 

Serce  me  pełne  wspomnień  i  pełne  nadziei

Leci  z  szumem  swobodnym  drzew  w  uroczej  kniei

I  wolny  jestem, wolny  jak  brzoza  nadwodna!




| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Sierpień 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017