Wtorek, 2017-12-12, 11:26 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil

Och,jak bar­dzo chciałbym być obok Ciebie... Mogę to wy­razić tylko ilością gwiazd na niebie. Tych światełek jest ilość niemała, tak bar­dzo uczu­ciem tęsknoty pałam! Tęskno, smut­no i z da­la od Ciebie... Da­leko jak do tych pe­rełek na niebie. Pe­rełki lśnią każde­go wieczora, noc to jest ich ak­tywna pora... Każda z tych gwiaz­dek złotych dla ko­goś lśni. Jedna z nich czasami mi się śni... lecz nie przywrócą Ciebie,ani minionych chwil!...

 

De­likatną ni­cią pamięci tkam pajęczynę wspomnień. De­likatną jak uśmiech twój na pożółkłych zdjęciach sprzed roku.Stru­mykiem nos­talgii łez jak sta­teczki z papieru, płyną ser­cem pi­sane słowa o to­bie . I choćby się zdawało, że smut­kiem go przyob­lekłam, nie mar­tw ,to były chwi­le piękne, które z uśmie­chem wspominam.Nie smuć się tam w niebie, gdy daw­ne wspom­nisz chwile,niech ciepłem na­pełnią twoje serce i za­palą ci jaśniutkie światełko .

 

Odchodzi osoba, Którą bardzo kocha Twoje serce Odchodzi osoba, Której nie zobaczysz nigdy więcej. Swej bezradności pragniesz walczyć z przeznaczeniem, Jednak wiesz, że od Ciebie ono silniejsze jest. Odchodzi osoba, Której nigdy więcej nie zobaczysz. Odchodzi osoba, Którą już na zawsze wiesz, że tracisz. Pomimo buntu swego musisz z losem się pogodzić, Gdyż płomień zgasnął, ktoś bliski odchodzi. Panie Franciszku, Ewciu....Pani Marylko ja o Nich zawsze pamiętam.Niech śpią w spokoju.Ufam , że kiedyś się wszyscy spotkamy.

 

To się nie dzieje naprawdę Na pewno to tylko sen Jak przerwać męczący koszmar I móc obudzić się Zmęczone oczy blaskiem Oprószyć lekko czas Radości poczuć powiew I szczęścia słodki smak Czy wrócą przyjazne chwile Ponury to czas i zły Jak się wydostać z sieci Samotnych nocy i dni Łatwo jest spłoszyć nadzieję Co w sercu głęboko tkwi Na te pytania niestety Odpowiedź znasz tylko TY.

 

Życie mi przyniósł w darze Bóg I choć nie zawsze w Niego wierzyłam Zawsze był przy mnie gdy tylko mógł Zwłaszcza gdy się ze śmiercią zmierzyłam Wdzięczna Mu wznoszę swą modlitwę Z nadzieją w sercu liczę dni Mimo iż los wyrządził znów krzywdę On dał kolejną szansę mi Bolesne chwile czas oddali Choć pozostawi mnóstwo ran Lecz mijający czas pozwoli O nich zapomnieć nawet nam Wielbiący Boga w sercu żar Modlitwą spływa w każdy dzień Bo otrzymałam kolejny dar Bóg uratował znowu mnie Nie porzucajmy swojej wiary Gdy nas boleśnie dotknie los Składając w życiu różne ofiary

 

Czy widziałaś te schody do nieba, rozciągnięte szeroko o świcie, co skrzydłami rosną by śpiewać, wznosić serca w budzące się życie? W drzew koronach płoną nadzieją, podsycając świeżych liści zieloność, strzelistością do nas się śmieją, wchodząc w słońca tarczę czerwoną. A gdy bielą rozjaśnią się skronie i pojawią się pierwsze obłoki, to zobaczysz pod sklepieniem powiek jak się ciągną w horyzont szeroki. Więc ucałuj spojrzeniem ich stopnie, co się wznoszą z bólem narodzin i pod świata wszechobecnym oknem uczą nas do celu wciąż wchodzić.

 

Usnęły wszystkie drzewa, ptak żaden już nie śpiewa. Noc lekko opada na ziemię, błądzi tylko wspomnienie. Niepewnie wędruje drogą, tęsknotę ciągnąc za sobą. Dźwiga na sobie cierpienie, które ma łzawe spojrzenie. Nie wie, co z sobą zrobić, nie czeka już spełnienia... Snuje się tak zasmucona niosąc w sobie marzenia. I nagle, na rozdrożu drogi znajduje serce zgubione. Litością nagłą rozbudzona bierze to serce w swoje dłonie. Utula cichym westchnieniem, rosą zmywa mu krwawiące rany. Jest czuła, miła,taka kochana... noc ...gdy śpię ,ona w śnie otwiera mojemu sercu złudzeń bramy.

 

Kieliszki winem czerwonym napełnione, serwetki na talerzach złożone, maleńki świecy płomień drży. Już nie czekam na ciebie, to z przyzwyczajenia tak nakryłam i miejsce przy stole zrobiłam lecz serce wciąż popękane jak kra na morzu wspomnień. Czy kiedyś zdołam Ciebie zapomnieć lub wspominając uśmiechnąć się leciutko, że był w moim życiu ktoś ważny króciutko? Tęsknota kropelkami przez palce przelana jak strzelające bąbelki szampana, mozolnie swą duszę w całość składam, wzrok w nicości błądzi, ostatnia łza spada, mróz figlarz wzór w oknie maluje, jestem jak szyba od mrozu spękana.

 

A więc naprawdę już odeszłaś? Zniknęłaś z moich dni? Twe każde słowo nadal we mnie mieszka, Wciąż jeszcze w uszach moich brzmi. I jak wędrowiec wzrok o świcie na próżno w przestwór nieba śle, skowronka ujrzeć chcąc w błękicie, co z dzwoniąc pieśnią nad nim mknie: Tak ja lękliwe oczy wznoszę na pola, łąki, borów gąszcz i każdą pieśnią moją proszę: O, wróć,ja czekam wciąż .

 

Wiem, że nie jestem tu przypadkiem, choć pewnie długo nie zabawię, nie wiem czy jestem tu w nagrodę, nie wiem czy jestem tu za karę. Stale próbuję nieporadnie w teatrze życia zagrać swą rolę, moim suflerem jest sumienie, bo scenariusza nie znam wcale. Wiem, ze nie jestem tu przypadkiem, ktoś mi wyznaczył czas i miejsce, i wyposażył nie najgorzej, dając mi rozum, dając serce. Nie obiecywał łatwej drogi, prostych rozwiązań i wyborów, a jeśli czasem się buntuję niezmiennie uczy mnie pokory. Wiem, ze nie jestem tu przypadkiem, choć wpadłam tu na krótką chwilę, wiem, ze mam coś do załatwienia, że po to tu i teraz żyję Wiem, że nie jestem tu przypadkiem, jestem ogniwem w planach Pana wiem, że za mało wiem o Tobie, a siebie jeszcze nie poznałam.

 

Fiołki są wszystkim dobrze znane, opinię nienaganną mają, niewielkie, skromne i pachnące zawsze gdzieś w cieniu się chowają. Nie wystawiają się do słońca jak Słoneczniki złotogłowe, ani nie wdzięczą się jak Róże białe, złociste, purpurowe. Fiolki gdzieś w kącie, na uboczu tuż za Paproci parawanem, żywot spokojny sobie wiodą plotek, sensacji nieciekawe. Lecz był wśród Fiołków jeden taki zupełnie inny kwiatek,taki niebieski, tak bardzo rożny od swych braci, że wszyscy zwali go Wesołek. Ciekawy świata wiercipięta pomysłów śmiałych miał tysiące, z wszystkimi był zaprzyjaźniony w sadzie, ogrodzie i na łące. Trochę rozrabiał, figle płatał rozśmieszał Bratki i Stokrotki, z Malwami lubił porozmawiać, bo Malwy znały wszystkie plotki. Gdy trzeba było to pomagał biedronkom i motylom wcześnie wychodził, późno wracał, bo w domu wszystko go nudziło. Było za cicho, za poważnie więc czekał tylko na tę chwilkę żeby się wymknąć i buszować wśród wonnych ziół i Margerytek. Martwiły się o niego inne kwiatki i nieustannie się dziwiły że taki do nich niepodobny niezbyt rozważny i ruchliwy. Nawet wysłały delegację do Ducha Kwiatów by rozkazał, aby Wesołek siedział w domu, by się tam gdzieś nie zgubił, nareszcie zmądrzał i spoważniał. Duch Kwiatów jednak dał odpowiedź, którą zaskoczył wszystkie kwiaty, że Jemu bardzo są potrzebne takie jak on , wesołe ...Fiołki- Niezapominajki.

 

Bajka o Róży i Tulipanie

 

Błękitną Różą była ona, a on był czarnym Tulipanem, spotkali się po wschodzie słońca, a płatki mieli w łzach skąpane. Ona zmartwiona swym błękitem, on swoją czernią zawstydzony, bardzo cierpieli, że są inni, chcieli odmienić swe kolory. Róża pragnęła być różową, Tulipan marzył o czerwieni, cicho prosili Ducha Kwiatów, by ich marzenia zechciał spełnić. Wierzyli mocno, że gdy tylko przywdzieją barwy wytęsknione, to życie stanie się piękniejsze, wonną radością wypełnione. Duch Kwiatów słuchał skarg w skupieniu i tylko trochę był zdziwiony, że kolor płatków dla tych kwiatów takim problemem jest ogromnym. Przyglądał się Błękitnej Róży, wytwornej czerni Tulipana, a choć niechętnie- prośbę spełnił i dokonała się przemiana. Róża stała się różową, Tulipan w czerwień się przystroił, wyschły łzy smutku, a łzy szczęścia skropiły płatki w nowych barwach. Gdy odchodzili w głąb ogrodu tacy radośni i szczęśliwi, Duch Kwiatów patrzył zamyślony i wciąż się nie przestawał dziwić. Dlaczego takie piękne kwiaty pragną zewnętrznie się odmienić? Czy to wystarczy im do szczęścia? Czy długo będą tym się cieszyć? Zawołał do nich gromkim głosem nim zanurzyli się w zieleni, że kiedy znów zapragną zmiany to muszą swoje serca również zmienić.

 

Powiedz,czy za barierą czasu, gdzie nawet myśl się nie prześlizgnie jest raj? Raj utracony w dniu narodzin, a odzyskany w chwili śmierci. Dlaczego więc tak trudno pożegnać się z życiem i bliskimi, bez żalu odejść od utrapień wielu, zostawić książki i zachody słońca, niedoczytane wiersze i niewypowiedziane szczęście?Czy jesteśmy ludźmi wiary tak małej jak ziarenko piasku?

 

Rozpalasz gwiazdy, gasisz słońca, zanurzasz światy w gwiezdnym pyle, znasz tajemnice ptasich lotów, stwarzasz komety i motyle... Ponad przestrzenią, poza czasem, nieodgadniony, niepojęty. Ty co nie mieścisz mi się w głowie, jesteś na wyciągniecie ręki. Szukałam Ciebie za daleko, na peryferiach Mlecznej Drogi, a Ty przychodzisz w letnim deszczu okruchach szczęścia, we łzach słonych.

 

Każdy ma taką swoją małą wyspę,na której chce być tylko sam. Niewielki domek,cicha przystań,nikogo nie zaprasza tam. Tu wszystko jest możliwe-nie pada deszcz, nie płyną łzy... Mijają chwile złe, przychodzą szczęśliwe dni. A kiedy strasznie smutno i pusto jest-przyjacielem mi tu pies... Tu nie zawinie żaden statek,by zburzyć spokój cichych fal. Dobrze tu schować się przed światem,gdy sercem targa wielki żal.

 

Kiedyś były w naszym domu dni i noce spokojne jak sny. Gwiazdy w dłonie spadały nam,a słowik pieśni miłosne grał. Pięknie pachniał w ogrodzie kwiat,dookoła wirował świat... Trudno było nam rozstać się,kiedy oczy zamykał Wam wieczny sen.To straszne wspomnienie wciąż wraca tu,do tych murów zimnych teraz jak lód i wyciska z oczu łzy... A kiedyś były w tym domu dni i noce piękne jak sny...

 

Moje myśli są tam gdzie Wy,poprzez wichry i poprzez mgły ciągle myślę,że jesteście obok.Kroplą rosy na trawy źdźble, każdym krokiem i każdym cieniem,plamą słońca na szyby szkle i szelestem liści na drzewie.Moje myśli są tam gdzie Wy,jak ziarenka piasku w klepsydrze.

 

 Chociaż mi ciebie brakuje,ja nie narzekam,bo wiele już nie mam-izdebkę małą i więcej nic. Ale w wieczności, w Niebieskim Raju będziemy razem,w pałacu, co złotem lśni. Choć jestem zmęczony, nękany bólem i jak ten prorok pod głową mam głaz, to się nie martwię, bo w Niebie dostanę te miejsce przy tobie na wieczny czas. Więc mi nie współczuj,choć myślisz- on biedny. Ja pielgrzymuję/na razie w snach/do Górnych Stron, ja szukam miasta, ze złotą bramą, bo tam odnajdę nasz wspólny dom.

 

Oczyma duszy co szczęścia szukały znalazłem ciebie wśród gwiazd plejady. Słałem ci myśli co głupie się dziś zdały lecz płynęły z serdecznej potrzeby. Chłonąłem zapachy ogrodów zielonych i łąk rozkwieconych przed twoim domostwem, śledziłem szpaki co odpoczynek miały w pobliskim sadzie strojnym w czereśnie. Widziałem postać w czerwonej sukience, co w gaju na brzozie oparła ręce łącząc swoje myśli z moimi snami, za to dziękczynne modły składałem Panu. Nagle ta miłość co już rozkwitała, zwiędła jak róża co to w flakonie bez wody i światła dogorywała zostawiając marzenia nienaruszone.

 

Mały Książe

Jest w moim ukochanym „Małym księciu”, Antoine de Saint-Exupéry,- taki fragment: „Tej nocy nie zauważyłem, kiedy wyruszył w drogę. Wymknął się bezszelestnie. Gdy udało mi się go dogonić, szedł zdecydowanym krokiem. (...) Wziął mnie za rękę. - Będzie Ci przykro ale nie masz racji. Będę robił wrażenie umarłego, a to nie będzie prawda. Rozumiesz? To bardzo daleko. Nie mogę zabrać ze sobą tego ciała. Jest za ciężkie. Będzie jak stara, porzucona łupina. Patrz w gwiazdy. Ja też będę patrzeć w gwiazdy. Ale pójdę sam, jeden krok naprzód.” , jesteście Aniołami i zrobiliście bez Waszych najbliższych ten jeden krok naprzód... śpijcie spokojnie...

 

Dlaczego w oczach Twojej Matki brak pieszczoty? Dlaczego patrzą z tak surowym chłodem? Jaki tam smutek legł żałobną plamą i jaki ból z nich wyżarł całą słodycz? Jeszcze niedawno skrzyły się błękitem, przelotną łzę natychmiast rzęsa starła, a teraz szarą mgiełką są pokryte, dalekie,puste,jakby już umarłe... Dziecko!Oczy Twojej Matki, to oczy martwe,na pozór żyjące, spalone łzą jak żar piekącą, w tę straszną noc,gdy przyszła śmierć po Ciebie! ... Oślepły, patrząc na swe dziecko, w czerwcową noc wyrwane z Jej objęć. To oczy próbujące skamleć zmiłowania, co na dnie ukryły oszalałą trwogę i krwawą mękę, mękę pożegnania... W nich zastygł ból i dziki krzyk rozpaczy. Nie dziwcie się, że nie są jak bławatki, nie dziwcie się ,bo czy może być inaczej? O dziecko! Oczy Twojej Matki, już nie zaśmieją się... i nawet nie zapłaczą...brak im łez...

O
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Grudzień 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Archiwum wpisów
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017