Poniedziałek, 2017-08-21, 1:22 PM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil



Dalajlama XIV

Tenzin Gjaco, XIV Dalajlama

Tenzin Gjaco (ur. 1935) – tybetański mnich, duchowy i 

(do 2011) polityczny przywódca narodu tybetańskiego.


(…) czasem pomimo pozorów religijności czyjś
stan umysłu może być bardzo negatywny. Prawdziwa duchowość powinna
owocować łagodnym usposobieniem, poczuciem szczęścia i spokoju.


    Człowiek, którego normalnie uważamy za
wroga, wykonuje co prawda określone działania, aby nam zaszkodzić, ale
nie jest to jego jedyna aktywność – musi przecież jeszcze jeść, spać i
nie może poświęcić dwudziestu czterech godzin na utrudnianie nam życia.
Nienawiść natomiast nie ma innego celu, innej funkcji, jak tylko nas
zniszczyć. Uświadomiwszy to sobie, powinniśmy zdecydować, iż nigdy nie
pozwolimy się jej ponieść.


    Istnieją dwa poziomy duchowości, z których
jeden związany jest z przekonaniami religijnymi. Na tym świecie żyje
pięć miliardów ludzi o bardzo różnych umysłowościach, w pewnym sensie
potrzebujemy więc pięciu miliardów różnych religii. Wierzę, że każdy
powinien wstąpić na taką ścieżkę duchową, która najlepiej pasuje do jego
stanu umysłu, naturalnych skłonności, temperamentu, przekonań, wartości
wyniesionych z domu rodzinnego i korzeni kulturowych.


    Myślę, że bez uczucia miłości i więzi z innymi ludźmi życie staje się bardzo ciężkie.


    Myślę, że głównym celem życia jest poszukiwanie szczęścia.


    Oczekiwania to sprawa niezwykle
skomplikowana. Jeżeli są nadmierne, zazwyczaj prowadzą do problemów, ale
z drugiej strony, bez oczekiwań i nadziei, bez aspiracji nie ma
postępu. Musimy mieć nadzieję. Odnalezienie równowagi nie jest więc
łatwe, a każdą sytuację musimy rozpatrywać oddzielnie.


    (…) praktyka Dharmy to ciągła wewnętrzna
walka, zastępowanie poprzednich negatywnych uwarunkowań i nawyków
nowymi, pozytywnymi.


    Spokój umysłu to pełen wrażliwości stan zakorzeniony w miłości i współczuciu.


Information icon.svg  Poniżej znajdują się
wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Siła buddyzmu. Jak
lepiej żyć we współczesnym świecie.


    Nasze istnienie w żadnym sensie nie jest niezależne. Jest ono, samo w sobie, istnieniem wszystkiego.


    Wiara zaczyna się dopiero tam, gdzie zatrzymuje się widzenie.


    Żaden gatunek, a gatunek ludzki nie jest
wyjątkiem, nie może ustawiać się na zewnątrz świata, poza kołem
wszechświata. Jesteśmy jedną ze szprych tego koła.


    Jeżeli jest to dobre działanie,

natury rzeczy pożyteczne, prawdziwe i sprawiedliwe,

    wówczas nie zwlekając i nie poddając się zniechęceniu,

    im więcej napotkasz przeszkód, tym bardziej powinieneś

    wzmocnić swoją odwagę i tym większy włożyć w to działanie wysiłek,
  
 Oto droga ludzi mądrych i dobrych.



Modlitwa do siedemnastu wielkich panditów

    Obym otrzymał pełne mocy błogosławieństwo,

    Tak, bym doskonalił w sobie ten niewymuszony, altruistyczny umysł oświecenia,

    Mający jako swój rdzeń współczucie, promieniujące we wszelkich kierunkach,

    I przeniknięte pragnieniem wyzwolenia wszystkich czujących istot.


Ścieżka do błogości


    Spośród wskazań przyjmowania Schronienia
najważniejsze jest to mówiące o uznawaniu prawa przyczynowości i życiu
ze świadomością prawa Karmy. (…) Powstrzymywanie się od negatywnych
działań jest oznaką urzeczywistnienia przyjęcia Schronienia. Schronienie
wzmacnia naszą odwagę podejmowania pozytywnych działań i osłabia
śmiałość w oddawaniu się działaniom negatywnym.



Świat buddyzmu tybetańskiego


    Praktykowanie moralności – czyli
strzeżenie trzech bram: ciała, mowy i umysłu przed uleganiem szkodliwym
działaniom – wyposaża nas w uważność i przytomność. Obie te właściwości
umysłu pomagają unikać negatywnych działań fizycznych i werbalnych –
działań, które wywierają destrukcyjny wpływ zarówno na nas samych, jak i
na innych. Dlatego moralność stanowi podstawę buddyjskiej ścieżki.


    Osobiście uważam naukę o Czterech
Szlachetnych Prawdach za niezwykle głęboką. Wyznacza ona ogólny plan dla
całej buddyjskiej myśli i praktyki, tworząc tym samym zasadniczą
strukturę indywidualnej ścieżki.


Dobroć, mądrość i wgląd


    Chociaż zgodnie z konwencjonalnymi
zasadami rzeczą właściwą jest dać zdecydowany odpór komuś, kto
niesprawiedliwie i bez powodu nas oskarża, to jednak nie zgadza się to z
praktyką altruistycznego dążenia do oświecenia. Nie jest właściwym
reagować gwałtownie bez szczególnego powodu. Jeśli ktoś z zawiści lub
niechęci traktuje cię źle, obraża lub nawet uderza, zamiast reagować w
ten sam sposób, powinieneś sam znieść porażkę i pozwolić tamtej osobie
zwyciężyć. Czy to wydaje się nierealne? Tego rodzaju praktyka jest
naprawdę bardzo trudna, ale ci, którzy zdecydowanie pragną rozwinąć
altruistyczną postawę, muszą ją podjąć.


    Aby stać się buddystą XXI wieku, należy
nie tylko praktykować fizyczne i słowne aspekty Dharmy, takie jak
powtarzanie mantr czy robienie pokłonów, lecz aktywnie zastanawiać się,
co oznacza bycie buddystą we współczesnym świecie. Ważniejszy, choć
również bardziej trudny, jest wysiłek zmierzający do przemiany umysłu.


    Bycie uchodźcą jest naprawdę koszmarną i niebezpieczną sytuacją.


    Celem Dharmy nie jest powodowanie sporów.
Te nauki zostały podane przez wielkich mistrzów po to, żeby pomagały, a
nie po to, żeby ludzie sprzeczali się ze sobą.


    Chcę wyjaśnić jedną rzecz – jeśli chodzi o
moje własne odrodzenie, ostateczna decyzja należy tylko i wyłącznie do
mnie, i do nikogo więcej, a już z pewnością nie do chińskich komunistów.


    Chiny przechodzą proces głębokich
przemian. Uważam, że aby zmiany te mogły przebiegać płynnie, bez chaosu i
przemocy, konieczne są większa otwartość, wolność informacji i
świadomość społeczna. Prawdy należy szukać w faktach – faktach, które
nie są fałszowane. Bez tego Chiny nie mogą liczyć na osiągnięcie
prawdziwej stabilizacji. Jak można mówić o stabilizacji, jeżeli trzeba
coś ukrywać, a ludzie nie mogą wyrażać swoich prawdziwych uczuć?


    Chińscy bracia i siostry, zapewniam was,
że nie dążę do oderwania Tybetu. Nie chcę też wbijać klina między nasze
narody. Przeciwnie, zawsze byłem oddany poszukiwaniu prawdziwego
rozwiązania problemu Tybetu, które służyć będzie długofalowym interesom
tak Chińczyków, jak i Tybetańczyków. Moją największą troską, jak
wielokrotnie powtarzałem, jest zagwarantowanie przetrwania odrębnej
kultury, języka i tożsamości narodu tybetańskiego. Jako zwykły mnich,
który stara się dzień po dniu żyć zgodnie z zasadami buddyjskimi,
zapewniam was o szczerości moich pobudek.


    Choć stanowczo odrzucam przemoc jako
metodę naszej walki, z pewnością mamy prawo do badania wszystkich innych
możliwych opcji politycznych.


    Gdyby się okazało, że tylko kobieta
przyniesie najwięcej pożytku duchowości buddyjskiej – czemu nie?
Niektórzy myślą, że żartuję. Ale nie, mówię poważnie.


    Harmonijne społeczeństwo zrodzić się
może jedynie z ludzkiego zaufania, wolności od strachu, wolności wyrazu,
rządów prawa, sprawiedliwości i równości.


    Jestem tylko mnichem. Niekiedy śnią mi
się sceny przemocy albo spotkania z kobietami. Ale od razu w tym samym
śnie przypominam sobie, że jestem mnichem. Nigdy jednak w marzeniach
sennych nie przypominam sobie, że jestem Dalajlamą.


    Jeśli spojrzymy na sytuację w Tybecie,
wydaje się ona niemal beznadziejna: nasilające się represje, dewastacja
środowiska naturalnego, dramatyczna erozja naszej tożsamości i kultury,
wywołana masowym przenoszeniem ludności chińskiej do Tybetu. Niemniej
sprawa Tybetu jest ściśle związana z tym, co dzieje się w samych
Chinach. A Chiny, niezależnie od tego, jak potężne, pozostają częścią
świata. Współczesny świat staje się zaś coraz bardziej dostępny,
otwarty, wolny, demokratyczny, szanujący prawa człowieka.


    Jeśli chodzi o teorię gospodarki
społecznej, uważam się za marksistę. Ale z pewnością nie jestem
leninistą, bo Lenin stworzył system totalitarny. (…) Jestem raczej
buddyjskim socjalistą.


    Jeśli ktoś ma broń i próbuje ciebie zabić, to rozsądnie będzie strzelić do niego z własnej broni.


    Jeżeli myślisz, że jesteś zbyt mały, by coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem.


    Już jako młody człowiek byłem świadomy
palącej potrzeby modernizowania tybetańskiego systemu politycznego.
Kiedy miałem szesnaście lat, zostałem zmuszony do objęcia władzy
politycznej. W owym czasie brakowało mi pełnego zrozumienia realiów
wewnętrznych, o sprawach zagranicznych nie wspominając.


    Komunistyczna propaganda chińska
przedstawia bardzo różowy obraz sytuacji. Ale w rzeczywistości nawet
Chińczycy, którzy przyjeżdżają do Tybetu, odnoszą wrażenie, że jest tam
strasznie.


    Mamy jedyną w swoim rodzaju kulturę
dobroci i współczucia, która może służyć całemu światu. Walka Tybetu o
prawdę nie leży tylko w interesie Tybetańczyków, ale całego świata, i
niesie potencjał polepszenia życia Chińczyków. Zniszczenie religii i
kultury Tybetu będzie ogromną stratą dla wszystkich.


    Mądrości nie można kupić w supermarkecie, nie jest możliwe uzyskanie jej siłą od innych ludzi.


    Mimo pewnego rozwoju i postępów
gospodarczych, Tybet nadal stoi przed fundamentalnym problemem
przetrwania. Powszechne, drastyczne naruszanie praw człowieka jest z
reguły skutkiem polityki rasowej i kulturowej dyskryminacji. To jednak
tylko symptomy i konsekwencje problemu głębszego. Władze chińskie widzą w
odrębnej kulturze i religii Tybetańczyków źródło groźby podziału
państwa. Z premedytacją uprawiają więc politykę, która stanowi
zagrożenie dla dalszego trwania całego narodu, jego unikalnej kultury i
tożsamości.


    Moje życie nie było łatwe. Gdy miałem 16
lat, straciłem wolność. Gdy miałem lat 24, straciłem ojczyznę, a od
prawie 50 lat z mojego domu płyną głównie złe wiadomości.


    Może powrócę jako książka, pies albo
most i w ten sposób będę służył czującym istotom. A może pojawię się
incognito jako zwykły Amerykanin.


    Musimy patrzeć w przyszłość i pracować
dla obopólnej korzyści. My, Tybetańczycy, pragniemy należnej, znaczącej
autonomii i ustaleń, które pozwolą nam żyć w strukturach Chińskiej
Republiki Ludowej. Spełnienie aspiracji Tybetańczyków zapewni Chinom
stabilność i jedność. Nie przedstawiamy żadnych żądań o charakterze
historycznym. Historia uczy, że nie ma na świecie kraju – i nie są nim
również Chiny – którego status terytorialny pozostawałby, i mógł
pozostać, niezmienny.


    Najważniejszym powodem proponowanej
przeze mnie prawdziwej, regionalnej autonomii narodowej dla wszystkich
Tybetańczyków jest zagwarantowanie rzeczywistej równości i jedności
Tybetańczyków i Chińczyków poprzez wyplenienie szowinizmu Hanów i
lokalnego nacjonalizmu.


    Narody nie mogą już dłużej rozwiązywać
swoich problemów samodzielnie – potrzebują również przyjaciół, coraz
bardziej zależąc od interesów, stanowisk i współpracy innych narodów.

 

    Nie znaleźliśmy się na uchodźstwie w
wyniku klęski naturalnej lub wojny domowej. Opuściliśmy nasz kraj z
powodu okupacji przez obce państwo. Naszym obowiązkiem jest zachowanie
naszego bogatego, starożytnego dziedzictwa.


    Niektórzy Tybetańczycy oskarżają mnie,
że sprzedaję ich prawo do niepodległości. Ale to, co robię, leży w ich
interesie. Tybet jest zacofany. To rozległy kraj, bogaty w zasoby
naturalne, ale brakuje mu technologii i ekspertów. Jeśli pozostaniemy
częścią Chin, możemy z tego wyciągnąć korzyści. Oczywiście warunkiem
jest to, by Chiny uszanowały naszą kulturę, środowisko naturalne i
udzieliły nam jakichś gwarancji.



    Niektórzy uważają, że jestem żywym Buddą. To nonsens. Bzdura.


    Prawdziwy uśmiech wywołuje uczucie
świeżości; myślę, że jest on właściwy tylko istocie ludzkiej. Jeśli
pragniemy takich uśmiechów, musimy powodować, aby się pojawiały.


    Przez ostatnie sześć dekad, używanie
siły, jako głównego sposobu na rozwiązywanie problemów w Tybecie,
doprowadziło jedynie do pogłębienia poczucia żalu i frustracji wśród
członków społeczności tybetańskiej.


    Sugeruję, że religijne skłonności czy
wiara nie są niezbędne. Niekoniecznie trzeba być wierzącym. Nawet jeśli
jesteś niewierzący, bądź dobrą ludzką istotą, człowiekiem ciepłego
serca. Życzliwość i serdeczność stanowią według mnie religię
uniwersalną.


    Śmierć jest naturalnym procesem; jest
nieunikniona i trzeba ją akceptować jako taką w ciągu całej naszej drogi
tu, na ziemi. Śmierć to tylko zmiana starego zużytego ubrania, a nie
jakiś ostateczny koniec. Nikt nie może przed nią uciec, dlatego nie
znajdę powodu, dla którego należałoby się niepokoić.


    To, czy jesteś buddystą, czy nie, zależy
od tego, czy przyjąłeś Schronienie w Trzech Doskonałych Klejnotach –
Buddzie, Dharmie i Sandze – z głębi serca. Samo odmawianie buddyjskich
modlitw, bawienie się modlitewnym różańcem (malą), czy okrążanie
buddyjskiej świątyni lub stupy nie czyni jeszcze z Ciebie buddysty. Tego
może nauczyć się nawet małpa. Praktyka Dharmy jest kwestią umysłu[
intencji, motywacji ] i ducha, a nie zewnętrznych czynności.


| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Sierpień 2017  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 2
    Gości: 2
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2017