Piątek, 2019-12-13, 7:40 PM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil
Główna » Pliki » Cytaty wiersze z zdjęciem » Wiersze

Johann Wolfgang Goethe
2014-05-07, 5:39 AM

                                                                                             

Johann Wolfgang Goethe

 


 

Piękna noc

 

Porzuciłem chatki ściany,

Gdzie najmilsza moja mieszka:

Las tu ciemny, mgłą owiany,

Tłumi krok zarosła ścieżka.

Księżyc patrzy poprzez chmurę,

Zefir mu podaje skrzydła,

Brzozy przesyłają w górę

Najwonniejsze doń kadzidła.

 

Jak rozkosznie teraz czuję

Chłód, co zmysły me ożywia,

Jak ta cicha noc czaruje

I mą duszę uszczęśliwia.

Lecz oddałbym, mogę przysiąc,

Choćby to groziło zgubą,

Takich pięknych nocy tysiąc

Za noc jedną z moją lubą.

 

Wtóry list zakochanej

 

I czemuż znowu list piszę w udręce?

Nie pytaj, miły, jaka w tym przyczyna,

Bo cóż ci powiem, nieszczęsna dziewczyna...

Ach, wiem, że tych kart dotkną twoje ręce.

 

Gdym sama, w dali - niech list przypomina,

Że w moim sercu płoną najgoręcej

Zachwyty, smutki, nadzieje dziewczęce.

To się nie kończy - ani nie zaczyna.

 

I cóż ci powiem? Że o twych ramionach

W snach i marzeniach, i w myśli, i w mowie

Me wierne serce roi potajemnie...

 

Tak kiedyś stałam w ciebie zapatrzona,

Nie rzekłszy słowa... Cóż rzecz miałam - powiedz -

Gdy cała istność spełniła się we mnie

 

    Wyznanie

 

    Co trudno ukryć? Ogień, wierzę,

    Bowiem za dnia go zdradzi dym,

    A w nocy płomień, dzikie zwierzę.

    Lecz trudno ukryć na równi z nim

    Miłość. Najgłębiej choć ukryta,

    Każdy ją z oczu wyczyta.

Pozdrowienie kwiatami

 

Kwiatami, które uszczknąłem,

Pozdrowień przyjmij tysiące!

Ach! ileż razy sie zgiąłem,

Gdy je zbierałem na łące,

I do serca przycisnąłem

Nie raz, a razy tysiące!

        Powitanie i rozłąka

 

        Już do niej czas! Więc noga w strzemię!

        Poleciał koń mój lotem strzał.

        Wieczorny wiatr kołysał ziemię,

        Zawisła noc na szczytach skał;

        Już wypiętrzony w błękit siny,

        Stał olbrzym - dąb w spowiciu mgły

        I patrzył czarno spod gęstwiny

        Tysiącem oczu pomrok zły.

 

        Miesiąc wyjrzawszy zza pagórka

        Przyświecał tęskno w wonnych mgłach,

        Wiatr, szeleszczący w lekkie piórka,

        Nawiewał w uszy dziwny strach;

        Noc wyłoniła swe bojaźnie,

        Przy drodze mej czyhają, tkwią -

        Lecz dobrze mi, wesoło, raźnie

        I w żyłach ogień płynie z krwią!

 

        Przy tobiem był. Z twych ócz lazuru

        Wszechzapomnienia piłem zdrój;

        I wszystko w nas było do wtóru,

        I każdem tchnieniem byłem Twój.

        Wiosennej jutrzni pierwsze groty

        Różowe padły Ci na twarz.

        Od wymarzonej w snach pieszczoty

        Przecudowniejszy uścisk nasz!

 

        Lecz oto słońce już nas płoszy,

        Uciekać mi potrzeba w dal:

        W uścisku twym tyle rokoszy!

        W spojrzeniu twoim jaki żal!

        Nie żegnaj mnie tym wzrokiem szklanym,

        Odchodzącemu uśmiech daj.

        Co to za szczęście być kochanym!

        I kochać, Boże, co za raj!

 

 

 

Kategoria: Wiersze | Dodał: fiolka
Wyświetleń: 647 | Pobrań: 0 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Kategorie sekcji
Życie [174]
Miłość [129]
Tęsknota [32]
Wiersze [43]
Anioły [14]
Wiosna [9]
Przyjaźń [46]
Kwiaty [9]
Dzień dobry [18]
Dobranoc [67]
Erotyk [10]
Las [1]
Lato [2]
Wyszukiwanie
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 2
    Gości: 2
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2019