Środa, 2018-12-19, 5:40 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil
Główna » Pliki » Dla duszy » Wiara

O św. Józefie Oblubieńcu Najświętszej Maryi Panny – Rozważania
2018-06-08, 2:12 PM

 

 
 
 
 

O św. Józefie Oblubieńcu Najświętszej Maryi Panny – Rozważania

SSw.J_parafia.emuszyna.pl

 

Pewnego   dnia z rana uczuł się św. Józef nader słabym. Zrozumiał, iż nadszedł  już dlań koniec ziemskiej pielgrzymki. Przywołał przeto Dziecię oraz Matkę Jego.

—  Odchodzę, rzekł Im: —  nie jestem lepszym od Ojców moich, a po śmierci przy nich spoczywać będę.

Kochałem   Was   bardzo,   boleśnie   mi   opuszczać Was. Podajcie mi dłoń Waszą, dopomóżcie w straszliwem przejściu z czasu do wieczności.

Z   Wami,   Jezu   i  Marjo, —  tak wierzę i wiem,  — niczego lękać mi się nie trzeba.

Jezus i Marja z płaczem zadośćuczynili woli świętego Józefa.

Jezus,  dozwalając umrzeć, według prawa przyrodzonego Swemu Opiekunowi,  chciał nas przekonać,  —  że   śmierć   nie   jest złem ostatecznem, 

— chciał nas pouczyć, dodać otuchy i odwagi, pokazując, jak łatwo i słodko umierać w objęciach Jezusa i Marji.


Jezus   jedną  ręką trzymając świętego Józefa, drugą tom Pisma św., przeczytał   z   Księgi  Mądrości:

Dusze  sprawiedliwych   są w ręku Boga, a udręczenie śmierci nie dotknie ich. W oczach bezrozumnych zdawali się jako umarli a zejście ich smutkiem mienili. Opuszczając nas, zdawali się całkiem zniszczeni: lecz nie — oni są w pokoju — nadzieja ich pełna nieśmiertelności.

Oto  — rzekł: —  Stary Testament.

A zamknąwszy księgę:

Teraz,  —  oto Nowy Testament: — Wynijdź z tego świata duszo zbawiona,   która   wierzysz   we   Mnie i kochasz Mnie:

— idź duszo, wkrótce odkupiona, idź połączyć się z Patrjarchami, przodkami naszemi… i zapowiedz im przyszłe odkupienie…

Św.   Józefowi   miłość  osłodziła nawet chorobę i śmierć.

Bo miłujący wszystko chętnie znosi, a w szczególności choroby, ubóstwo i pogardy.

Kto   nie   zdobywa   się   na   to,   aby   przez   pamięć,   co   ucierpiał   dla   nas Zbawiciel,   wszystkie   cierpienia   chętnie   znosił,   ten   niech nie przypuszcza nawet, aby zrobił jaki postęp w doskonałości.

Zdarza   się często, iż chcąc zrzucić z siebie krzyż od Boga nam dany, wpadamy w utrapienie jeszcze cięższe.

Którzy się boją szronu, przypadnie śnieg na nie (Job. 6, 16), —   jest   to wyrok pisma Bożego.

Wołajmy raczej z św. Bonawenturą:

Pośpiesz   się,   Panie,   i   uderz sługi Twoje rózgą miłości, która jest rózgą zbawienia, aby nie spadła na nas rózga Twej pogardy, która wiekuistą śmierć zadaje!

Pan   Bóg   zsyła   na   nas   cierpienia,   aby   nas   oczyścić   i   zbawić.  Pan mówi o ludu Izraelskim:

— Obrócił   się   w   żuźlice,   żelazo  i  ołów  w pośrodku pieca (Ez. 22, 18).

Te słowa św. Grzegorz tak wykłada:

—  Chciałem   ich   obrócić   w złoto przez ogień utrapienia, lecz mi się stali ołowiem.

To   jest,   że   nieraz   grzesznik,   zamiast   skorzystać   z   cierpień przez chętne poddanie woli Bożej, —  on szemrze i na nową karę zasługuje.

Pamiętajmy, że:

— Utrapienia tego czasu niniejszego, nie są godne przyszłej chwały, która się w nas objawi (Św. Paweł, Rzym. 8, 18).

Św. Wincenty a Paulo powiada, że

—  gdybyśmy widzieli,   jakie   ogromne   skarby   zasług   gromadzić sobie   możemy, gdy dotknięci jesteśmy jaką chorobą, przyjmowalibyśmy ją z taką radością,   z   jaką   przyjmują się największe dobrodziejstwa.

Św. Franciszek Salezy tak zachowywał się, gdy był chory:

—  z   wielką prostotą zdawał lekarzowi sprawę o swojej chorobie, stosował   się   wiernie   do   danych przez niego przepisów i brał lekarstwa, chociażby   najprzykrzejsze,   a przed otaczającymi go, podobnie   jak   św. Józef,   nigdy się nie uskarżał.

Bierzmy odtąd dla siebie naukę!

Jeżeli   wśród   choroby  nie możesz się wiele modlić, — stawiaj się w obecności Bożej i bez wysileń od chwili do chwili, wzbudzaj w sobie akty miłości, ufności, dziękczynienia i poddania się ochotnego woli Bożej.

Św. Teresa, gdy razu pewnego niebezpieczną i dolegliwą chorobą była złożona,   okazał   się  jej Zbawiciel cały ranami okryty i tak się do niej odezwał:

—  Patrz,   córko   moja, com dla ciebie ucierpiał i umiarkuj, czy cierpienia twoje mogą być porównane z mojemi.

Pan   Bóg   zaś   okazał   raz   ojcu   Alwarez  

—  chwałę,   jaką   gotował   dla   pewnej świątobliwej zakonnicy za chorobę,   która   przeniosła   z   wielką  cierpliwością i dał mu do poznania,  że więcej ona nabyła zasług przez ośm miesięcy choroby, aniżeli   inne   zakonnice   przez   wieloletnie   swoje  innego rodzaju cnoty.

Cierpienia i choroby, przyjmowane z cierpliwością, doplatają koronę zgotowaną nam przez Boga w niebie.

Miała   o   tem   wyraźne objawienie św. Ludwina, która przez 38 lat doznawała najrozmaitszych cierpień i chorób.

—  Przed   śmiercią   zapragnęła   jeszcze   męczeństwa, —  gdy domagała się   tej   łaski,   ujrzała   piękną  koronę dla niej w niebie przeznaczoną, lecz jeszcze nie ukończoną.

Pragnąc więc, aby co prędzej była całkowitą, —  prosiła Pana Jezusa o powiększenie jej cierpień.

— Wysłuchał ją Pan Bóg i przysłał bezbożnych żołnierzy, którzy ją obelgami okryli i okrutnie zbili.

Wkrótce potem ujrzała Anioła trzymającego tęż samą koronę, lecz już wykończoną   i   który  jej oznajmił,  —   że   ostatnie  jej cierpienia w koronę tę wprawiły kosztowne kamienie, których jeszcze tam brakowało i wkrótce po tym widzeniu skonała.

Naśladujmy   też   św. Józefa w   chętnym   przyjęciu   z rąk Bożych śmierci, gdy Bóg nas będzie wzywał do Siebie.

A   trzeba   nam   wiedzieć,   że   zbawienie   wieczne   sobie   zapewni, kto gotów jest umrzeć zgodnie z wolą Pana Boga,  —  i  mówi:

—  Boże,   w   Twoje   ręce  oddaję życie moje i pragnę, abyś ofiarę tę przyjąć   raczył jako dowód, iż uznaję nad sobą nieograniczoną Twą władzę  i  jako  pokutę  za  grzechy  moje.

Jest   to   niepodobieństwem,  —   mówi   św. Franciszek Salezy, —   aby Pan Bóg potępił człowieka, który gotów jest umrzeć dla wypełnienia woli Jego świętej.

Przeciwnie  zaś, —  opór Jego św. woli obraża Go.

Matka Boska powiedziała raz Benedykcie z Laus,

—  że   znany   Jej   pobożny   prałat, —  cały rok cierpiał w czyścu, ponieważ   nie   mógł   się   pogodzić   z  myślą,   że  już  umierać musi.

Św. Józef jest bezpiecznym przewodnikiem, trzymajmy się więc Jego,

—  podobnie   jak   św. Teresa,   o   której   przytaczamy przykład:

Św.   Teresa   nie   rozpoczynała   sprawy,   którą by   nie  była składała w ręce św. Józefa.

To też Bóg błogosławił Jej dzieła, otrzymywała nadzwyczajne dary i łaski.

Pewnego   razu udała się z kilku swymi córkami zakonnymi w podróż w   celu   założenia   nowego   klasztoru,   który miał być poświęcony św. Józefowi.

W   drodze   woźnica   pobłądził, konie zaś pędziły, co sił miały, aż nagle   św. Teresa  z towarzyszkami znalazła się nad brzegiem strasznej przepaści.

Kochane córki, zginiemy, jeżeli nas dobry nasz ojciec Józef nie wyratuje.  —  Wołajmy więc do niego o pomoc.

Zaledwie   rozpoczęła   modlitwę,  w tem wylatuje głos z przepaści:

—  Stój!   Stój!

Na to słowo okonie się zatrzymały, a ten sam głos sprowadził przestraszone zakonnice na drogę i w okamgnieniu wszelkie niebezpieczeństwo minęło.

Woźnica i całe towarzystwo podróżujących oglądało się za owym mężem,   który   im tak ważną wyświadczył przysługę, —  ale ani śladu.

Św. Teresa jednakowoż głos poznała i rzekła do towarzyszek:

—  Na   próżno   szukacie   męża,  który   nas   wyratował.   Żaden  inny   nie   był,   tylko   nasz   najlepszy   ojciec   Józef.

Ta   Święta   pod   opieką   Najświętszej   Marji   Panny i św. Józefa ozdobiła swą duszę heroicznemi cnotami.

Gdy   w roku   1850   wybuchł   w   Krakowie   pożar,   —    uległ temu żywiołowi i   klasztor   SS. Bernardynek   przy kościele św. Józefa.

— Ogień   szerzył  w nim spustoszenie w przerażający sposób. Cały korytarz   przyległy   do   ściany   kościoła szerokości około 2 metrów gorzał   wraz   z   celami   na  nim się znajdującemi, —  a od chórku, tuż przy wielkim ołtarzu, oddzielały go tylko cienki drzwi drewniane, na których dotąd istnieje wymalowany duży obraz św. Teresy.

Ta   święta   Oblubienica   Chrystusa,   —  która za życia gorliwie szerzyła cześć św. Józefa, 

—  nie   mniej   się   o   nią okazała troskliwą w obecnem zdarzeniu, gdyż nie   przepuściła   ognia,   który,   gdyby się był tylko poza te drzwi przedarł, —  byłby   niewątpliwie   pochłonął   cały kościół, a więc i cudowny obraz św. Józefa.

Tak   więc  dotąd podziwiamy ten cud,  —  a   wiarogodne  zakonnice, które były tego świadkami, mówią, że nawet w kilka dni po tym pożarze mury były gorące.

Naturalnym   więc   biegiem   rzeczy,   —  drzwi owe powinny były pierwsze ulec zniszczeniu.

Praktyka

Nigdy się ni trwóż przyszłymi krzyżami, gdyż nie czując obecnie łaski do podjęcia ich, udręczyłbyś się i upadł na duchu.

Bóg do każdej sprawy cierpienia, ofiary jakiej wymaga od człowieka, przygotował odpowiednią łaskę i da ją w odpowiedniej chwili.

Teraz ci jej nie daje, gdyż ci nie potrzebna, więc byś ją zmarnował, ty zaś, myśląc o tem, co cię może spotkać w przyszłości, daremnie byś się udręczył.

MODLITWA

Jozef1

Józefie   święty,   bądź   mi   zawsze   przewodnikiem   wpośród mojej ziemskiej pielgrzymki.

Czuwaj   nade   mną,   a   w   ostatnich   chwilach   mojego   życia  przybądź wraz   z   Jezusem   i   Najświętszą   Marją   Panną,   abym   w   ręce   Wasze szczęśliwie   oddał   ducha   Bogu   i   zdobył   Królestwo   niebieskie. Amen.

———————
Za; Rozważania marcowe na każdy dzień o św. Józefie – Dzień 30 marca: Śmierć św. Józefa;

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kategoria: Wiara | Dodał: fiolka
Wyświetleń: 74 | Pobrań: 0 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Kategorie sekcji
Modlitwy [23]
Inne [3]
Święci [0]
Wiara [2]
Wyszukiwanie
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2018