Sobota, 2019-12-07, 2:32 AM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil
Główna » Pliki » Święta » Wiersze świąteczne

Humor na święta
2013-12-25, 4:16 AM
Humor na święta


Jasio mówi do mamy:
- Mamusiu, chciałbym ci coś ofiarować pod choinkę.
- Nie trzeba, syneczku. Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to popraw swoją jedynkę z matematyki.
- Za późno, mamusiu. Kupiłem ci już perfumy.

* * *

Fąfarowie przygotowują się do wieczerzy wigilijnej. W pewnej chwili Fąfarowa pyta męża:
- Czy zabiłeś już karpia?
- Tak, utopiłem go.

* * *
Kolega pyta Fąfarę:
- Czy w tym roku kupiłeś coś pod choinkę?
- Owszem, udało mi się kupić stojak.

* * *
Mały Giovani, który jest synem szefa sycylijskiej mafii pisze list do św. Mikołaja:
- "Mikołaju! Jak z pewnością wiesz, przez cały rok byłem grzeczny i sprawiłbyś mi wielką przyjemnosć przynosząc kolejkę elektryczną".
W tymmomencie koło pokoju chłopca przechodzi ojciec, więc mały Giovani zaczyna pisać list od nowa:
- "Mikołaju, byłem grzeczny, więc przynieś mi dwie kolejki elektryczne".
Ojciec chłopca wchodzi do środka z kilkoma mafiozami, więc Giovani zaczyna pisać list po raz trzeci:
- "Mikołaju, jeśli chcesz jeszcze kiedykolwiek zobaczyć swoją matkę..."



Przed świętami św. Mikołaj rozdaje prezenty na ulicy. Jasio po otrzymaniu jednego z nich mówi:
- Święty Mikołaju, dziękuję ci za prezent.
- Głupstwo - odpowiada święty Mikołaj. - Nie masz mi za co dziękować.
- Wiem, ale mama mi kazała.

* * *

Po świętach Bożego Narodzenia do psychiatry przychodzi mały Jasio i mówi:
- Panie doktorze, z moim tatą jest coś nie w porządku. Przed kilkoma dniami przebrał się za starego dziadka i twierdził, że nazywa się św. Mikołaj!

* * *

Do świętego Mikołaja podchodzi dziesięcioletni skin i mówi:
- Dziadu, daj piwo.
- Ja prezenty daję tylko grzecznym dzieciom.
Skin odwraca się, woła starszych kumpli i mówi:
- Wytłumaczcie temu staremu dziadowi, że ja jestem grzeczny.

* * *

Przyjaciel pyta Fąfarę:
- Jak minęły święta?
- Wspaniale! Żona serwowała mi same zagraniczne potrwy.
- Jakie?
- Barszcz ukraiński, fasolkę po bretońsku, pierogi ruskie i sznycel po wiedeńsku z kapustą włoską.

* * *

Przedszkolak pyta kolegę:
- Co dostałeś na gwiazdkę?
- Trąbkę.
- Mówiłeś, że dostaniesz lepsze prezenty!
- To super prezent! Dzięki niej zarabiam codziennie złotówkę!
- W jaki sposób?
- Tata mi daje, żebym przestał trąbić!

* * *

Jasio pisze list do świętego Mikołaja:
- "Chciałbym narty, łyżwy, sanki i grypę na zakończenie ferii świątecznych".

* * *
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Merry.
- Jaka Merry?
- Merry Christmas!

* * *
Fąfara puka do drzwi sąsiadki i pyta:
- Mogłabyś mi pożyczyć soli?
- Nie.
- A cukru?
- Nie.
- A może chociaż mąki?
- Nie.
- A czy w ogóle jest coś, co mogłabyś mi pożyczyć?
- Tak. Mogę ci pożyczyć wesołych świąt!


* * *

Dwóch chłopców spędza noc przed wigilią u dziadków. Przed pójściem spać, klękają przed łóżkami i modlą się, a jeden z nich ile sił w płucach woła głośno:
- Modlę się o nowy rowerek, modlę się o nowe żołnierzyki, modlę się o nowy odtwarzacz dvd...
Starszy brat pochylił się i szturchnął go mówiąc:
- Dlaczego tak krzyczysz? Bóg nie jest głuchy.
Na to chłopiec:
- Nie, ale babcia jest.

* * *

Wigilia. Stół zastawiony "jadłem wszelakiem", rodzice śpiewają kolędy, choinka pięknie świeci lampeczkami, a dziecko jak to dziecko - niecierpliwie czeka na prezenty. W końcu dzwonek do drzwi.
- To Święty Mikołaj! - radośnie krzyczy mały chłopczyk - Prezenty przyniósł!
Rzuca się do drzwi, otwiera i...
Do mieszkania rzeczywiście wtoczył się św. Mikołaj, ale tak pijany, że ledwo mógł na nogach ustać. Walnął się na kanapę i powiódł mętnym wzrokiem po biesiadnikach. Chłopczyk wcale nie zrażony tą sytuacją podbiegł do niego, szarpie go za rękaw i woła:
- Ja chcę taki duży, czerwony samochód strażacki z syreną!!!
- Aaaa, proszszę cieebie barcco - wybełkotał Święty Mikołaj i podpalił mieszkanie.

* * *

List do świętego Mikołaja:

-Drogi Mikołaju proszę o podwójne

egzemplarze zabawek, bo ja też chcę

się bawić kiedy tata jest w domu.

 * * *

Nauczyciel do uczniów przed świętami:

-Życzę wam dzieci, wesołych świąt, dużo radości i abyście wrócili po świętach mądrzejsi.

- Nawzajem – odpowiada klasa chórem.

 * * *

Jasio pisze list do świętego Mikołaja:

- Chciałbym narty, łyżwy, sanki i grypę na zakończenie ferii świątecznych!

 * * *

W czasie imprezy dla dzieci Święty Mikołaj pyta na scenie małego chłopca:

- Czy masz rodzeństwo?

- Tak, starszego brata.

- A dobrze ci jest z nim?

- Nie mogę powiedzieć.

- Dlaczego?

- Bo on jest na widowni

 * * *

- Mamo, choinka się pali! - wola Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni.

- Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka.

Za chwile chłopiec krzyczy:

- Mamo, mamo, firanki się świecą!

 * * *

Fąfara wypisuje na pocztówkach życzenia świąteczne. W pewnej chwili mówi:

- Do Kowalskich wysłaliśmy życzenia w zeszłym roku, ale oni nam nie wysłali. W tym roku też nam chyba nie wyślą, bo będą

myśleli, że my im nie wyślemy, ponieważ oni w zeszłym roku nam nie wysłali. To może nie wysyłać?

 * * *

Po pasterce proboszcz pyta organistę:

- Dlaczego kolędę "Lulajże Jezuniu" zagrał pan w rytmie techno?

- Żeby Jezusek w kolebce szybciej przestał płakać.

- No tak. Może i Jezusek przestał płakać, ale szkoda, że pan nie widział jak ludzie tańczyli przed szopką!

 * * *

Święty Mikołaj i elf w Boże Narodzenie lecą saniami

z prezentami do dzieci.

W pewnym momencie elf

mówi do św. Mikołaja:

- Powiem ci dwa słowa

Mikołaj po krótkim zastanowieniu:

- Wesołych świąt ?

A elf :

- Nie, zapnij pasy

* * *

Mały chłopczyk pyta kolegę:

- Jak myślisz, czy Święty Mikołaj istnieje?

- Istnieje.

- A skąd wiesz?

- Bo rodzice nie kupowaliby mi takich głupich prezentów.

 

- Jak nazywa się żona św. Mikołaja?

- Merry Christmas.

 

* * *

Co to jest: duże, czerwone i jak wchodzi, to aż miło?

- Święty Mikołaj!

 * * *

Mama strofuje Jasia:

- Kto Cię nauczył tak przeklinać?

- Święty Mikołaj - odpowiada chłopiec.

- Jak to?

- Podkładał mi prezent i walnął kolanem o szafkę.

 

* * *

Święty Mikołaj pyta dzieci w szkole:

- Co chcecie dostać ode mnie na święta?

- Ja chcę lalkę Barbie - powiedziała Małgosia.

- A ja chcę piłkę - powiedział Krzyś.

- A Ty Jasiu - pyta Mikołaj. Co chcesz?

- Chcę do toalety.

 * * *

Jasio mówi do mamy:

- Mamusiu, chciałbym ci coś ofiarować pod choinkę.

- Nie trzeba, syneczku. Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to popraw swoją jedynkę z matematyki.

- Za późno, mamusiu. Kupiłem ci już perfumy.

 

* * *

Puk, puk!

- Kto tam?

- Merry.

- Jaka Merry?

- Merry Christmas?


 * * *

 

W wigilię chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń biegnie leniwie, chłop bije go batem.

- Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń.

- Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop.

- Ja też! - mówi pies.

 * * *


 - Mamo, czy to prawda, że Pan Bóg nas karmi?

- Oczywiście.

- I że dzieci przynosi bocian?

- Tak.

- I że prezenty rozdaje św. Mikołaj?

- Tak.

- No to po co trzymamy w domu tatusia?


* * *


IKEA.
Choinka składana:
- Szkielet - 1 szt,
- Gałązki - 46 szt,
- Igły - 13543 szt,
- Klej montażowy - 3 litry.

* * *

Dwóch chłopców spędza noc przed wigilią u dziadków. Przed pójściem spać, klękają
przed łóżkami i modlą się, a jeden z nich ile sił w płucach woła głośno:
- Modlę się o nowy rowerek, modlę się o nowe żołnierzyki, modlę się o nowy
odtwarzacz dvd...
Starszy brat pochylił się i szturchnął go mówiąc:

- Dlaczego tak krzyczysz? Bóg nie jest głuchy.
Na to chłopiec:
- Nie, ale babcia jest.

* * *

Dlaczego człowiek zabija? Dla zdobycia pożywienia. Ale nie tylko, częściej
przecież potrzebujemy napojów.


* * *


Matka miała dwóch synów: optymistę i pesymistę. Chciała im wyrównać trochę szans w życiu i postanowiła, że na gwiazdkę da im nieco odmienne prezenty - optymiście coś dołującego, a pesymiście coś wystrzałowego. Pesymiście kupiła kolejkę elektryczną z rozjazdami, tunelami, semaforami... Słowem odlot. Dla optymisty miała coś gorszego - zapakowała do pudełka końskie g....
Przyszła gwiazdka, chłopcy dostali prezenty, obejrzeli je i mama pyta pesymistę, co też mu Mikołaj przyniósł. A ten jak nie zacznie narzekać: że kolejka elektryczna, ale na pewno nie działa, pewnie się szybko zepsuje, ma za słabe tory itd. itp. Poszła więc mama do optymisty i pyta:
-Co tam, synku, dostałeś od Mikołaja?
-Konika, ale gdzieś uciekł!

Kategoria: Wiersze świąteczne | Dodał: fiolka | Tagi: Humor na święta
Wyświetleń: 429 | Pobrań: 0 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Kategorie sekcji
Nowy rok [1]
Opowiadanie wigilijne [5]
Śmieszne życzenia bożonarodzeniowe [2]
Śmieszne powiedzenia [0]
Świąteczny humaor [7]
Światowe agencje donoszą... [6]
Śmieszne kolendy [1]
Wiersze świąteczne [20]
Wróżby obyczaje bożonarodzeniowe [3]
Wiersze bożonarodzeniowe po angielsku [1]
Wielkanoc [14]
Życzenia [3]
Niedziela palmowa [2]
Wyszukiwanie
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 2
    Gości: 2
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2019