Piątek, 2019-12-13, 7:10 PM                    
Jesteś zalogowany jako Gość | Grupa "Goście"Witaj Gość | RS
Smak chwil
Główna » Pliki » Święta » Opowiadanie wigilijne

Opowieść Wigilijna
2013-12-24, 3:18 PM

 Opowieść Wigilijna

Śnieg zdawał się sypać z nieba bez końca obielając pobliskie świerki czy śnieżne szczyty. Całkiem nieopodal, a właściwie dość daleko biały pył spadł także na nieskazitelnie szary eternit pokrywający dach pewnego domostwa czyniąc go nieznośnie białym. Na dachu tym…
- Cholerne, białe gówno! – Zaklął Św. Mikołaj wdrapując się po skośnym dachu w stronę komina. Ubrany był jak zwykle to jest w charakterystyczny czerwony kubraczek i czapeczkę obitą białym futerkiem, pożółkłym jednak od… zbyt rzadkiego czyszczenia. Na plecach taszczył jak to Św. Mikołaj ma w zwyczaju pokaźnych rodzajów czerwony wór wypełniony prezentami, przynajmniej oficjalnie.
Wreszcie przy akompaniamencie beczeń jego reniferów dobrodziej dobrnął do wąskiego lufcika służącego za komin i padł obok niego wycieńczony.
- Nie no, niech to Św. Walenty świśnie!

Jak ja mam się przecisnąć przez to!? – Zadał sobie pytanie. – Pi*******e, skąpe krasnoludy! Mikołaja się zachciało! – Zakrzyknął zrozpaczony wpatrując się w wąski wylot poczym niechętnie podniósł nogi obute w glany i wcisnął je do otworu.

Krasnolud był przygotowany. Błyskawicznie chwycił swoje topory i zmierzając w stronę paleniska zmyślnie potknął się o fotel upadając i unieruchamiając Św. Mikołaja, który właśnie wyczołgał się kominka.
- Ha! Mam cię grubasie! – Wykrzyknął triumfalnie krasnolud leżąc na wierzgającym świętym.
- Chudy się odezwał! Przygniatasz mnie ty jeleni bękarcie! – Wysapał w odpowiedzi Mikołaj uspokajając się. – Czego chcesz!? Zastrzegam tylko, że jestem biednym dilerem mającym na utrzymaniu brzydką żonę, puchate renifery i bandę perwersyjnych elfów…
- Zamknij się! – Krasnolud powstał powoli trzymając przy szyi świętego topór. – Jestem Khaes co pewnie już wiesz, zresztą, nie mam czasu na gadanie. Wyskakuj z ciuszków!
- Co!? Ja nie jestem taki! To, że lubię ubierać się w czerwone obcisłe stroje i damską bieliznę nie znaczy, że jestem gejem! – Mikołaj skulił się na podłodze przykładając ręce do pośladków i płacząc cicho.
- Eee… nieważne, po prostu cię zabije. – Rzekł krasnolud opuszczając topór na głowę świętego, który w odpowiedzi zdążył jedynie wykrzyknąć coś brzmiącego jak „pieprzony nekrofil!”.

W podskokach poprzez las, do przyjaciela zmierzała czarnowłosa elfka, uśmiechając się cały czas, do słonka (co był całkowicie nienormalne gdyż księżyc jasno świecił) i do chmurek, aż stanęła w końcu przed kamienną chatą Khaesa.
- Puk, puk! To ja – Eliss! Przyniosłam koszyczek z karpikiem i pisankami! – Zakrzyknęła entuzjastycznie elfka stojąc u drzwi.
- Chwila… - Rozległ się gburowaty głos dochodzący zza drzwi, który po chwili dodał – Już otwieram.
W drzwiach stanął Św. Mikołaj… nie, zaraz… to nie on! W drzwiach stał uśmiechający się paskudnie białobrody krasnolud w odzieniu świętego.

- Witaj, witaj, chodź, pójdziemy podbić świat! – Powiedział krasnolud wymijając Eliss i zmierzając w stronę sań zaprzęgniętych w renifery. Ta, wrzucając koszyczek do domu odwróciła się za Khaesem.
- Jak to? A kolacja wigilijna!? Wiesz ile się natrudziłam, żeby wyrwać temu samochodowi karpia z pod maski?
- E tam, głupoty gadasz… Wpadniemy jeszcze po Angeline, potem wypuścimy ją na gildian i pod osłoną chaosu rozdamy wszystkim prezenty… wyjątkowe prezenty! – Powiedział krasnolud uśmiechając się ślicznie do elfki.
- Fajnie – Skwitowała Eliss wsiadając do sań. – Jaki masz plan?
- No wiesz, damy prezenty, że niby fajni jesteśmy i w ogóle, ale potem gildianie otumanieni naszymi prezentami i moją elokwencją

czy niebywałą urodą łatwo poddają się mojej woli.
- Aha… Co to za prezenty? – Zaciekawiła się Eliss.
- Cóż, to co zawsze… mój samogon. – Zakończył Khaes wsiadając do sań.

Gdzieś nad dziedzińcem Gildii rozległo się ciche beczenie, a potem jakby krzyki „ Angelina, nie baw się kierownicą!”. Odgłosy te jednak nie wzbudziły niepokoju u gildian, w końcu w święta dzieje się wiele dziwnych rzeczy, a czasem nawet elfy mówią ludzkim głosem.

Kategoria: Opowiadanie wigilijne | Dodał: fiolka
Wyświetleń: 341 | Pobrań: 0 | Komentarze: 1 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *:
| Główna |
| Rejestracja |
| Wejdź |
Menu witryny
Formularz logowania
Kategorie sekcji
Nowy rok [1]
Opowiadanie wigilijne [5]
Śmieszne życzenia bożonarodzeniowe [2]
Śmieszne powiedzenia [0]
Świąteczny humaor [7]
Światowe agencje donoszą... [6]
Śmieszne kolendy [1]
Wiersze świąteczne [20]
Wróżby obyczaje bożonarodzeniowe [3]
Wiersze bożonarodzeniowe po angielsku [1]
Wielkanoc [14]
Życzenia [3]
Niedziela palmowa [2]
Wyszukiwanie
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 1
    Gości: 1
    Użytkowników: 0
    Copyright MyCorp
    © 2019