Kompot z czereśni z pachty
Byłam dziś na pachcie. Niedaleko – wielka czereśnia, gałęzie aż uginają się pod ciężarem owoców. Tak ciemne, że prawie czarne. Winne już, słodkie inaczej, dojrzewające spokojnie, bo nikt ich nie zrywa. Drzewo woła o ulgę, o dotyk, o obecność.
Niektóre czereśnie mają malutkich lokatorów – żyjątka jakby z innej epoki. Ale wolę te robaczki niż te sklepowe, pryskane do ostatniego listka.
Właśnie robię kompot – zdrowy, prosty, pachnący latem. Czerwona słodycz bez chemii. Smak dzieciństwa i wolności.
Kompot z Pachty – Eliksir Letniego Spokoju
Składniki:
-
1 koszyk czereśni z dzikiego drzewa (najlepiej tych prawie czarnych, słonecznych, lekko winnych)
-
1–2 łyżki miodu lipowego (albo klonowego – jeśli chcesz dotyku lasu)
-
1 laska cynamonu lub kilka liści mięty – zależnie, czy chcesz ciepła czy orzeźwienia
-
1 gwiazdka anyżu (jeśli lubisz nutkę bajki)
-
kilka plasterków ekologicznej cytryny
-
800 ml wody źródlanej lub przegotowanej deszczówki z elfiego ogrodu
Przygotowanie:
-
Zbieranie czereśni – najlepiej boso, przy śpiewie ptaków. Każdy owoc niech przejdzie przez palce z wdzięcznością. Odrzucamy te zbyt znużone słońcem – niech wrócą do ziemi.
-
Płukanie z czułością – nie w pośpiechu. Te czereśnie są jak wspomnienia – delikatne.
-
Drylowanie opcjonalne – jeśli lubisz „niespodzianki” w kompocie, zostaw pestki. Jeśli nie – wystarczy stara szpilka lub widelec babci.
-
Gotowanie – w rondlu z grubym dnem wlej wodę, dodaj czereśnie, cynamon, anyż, cytrynę. Gotuj powoli, aż sok zacznie pachnieć snem i słońcem.
-
Dosłodzenie – na końcu dodaj miód (nie wcześniej, bo straci swoje czary).
-
Podanie – najlepiej w grubym szkle z lodem i świeżą miętą. Albo w emaliowanym kubku, w ogrodzie, przy drzewie, z którym zaczęła się ta historia.
Rada czarownicy z pachty:
Jeśli kompocik zostanie – przefiltruj go przez płócienną szmatkę i zrób z niego galaretkę, bazę do lemoniady lub... tajemny atrament do listów pachnących lipcem.








