Wieś, skąd pochodzę
Wieś, skąd pochodzę, wita mnie ciszą.
Stary dom z czerwonej cegły stoi nieruchomo —
jego ściany wchłonęły śmiech dzieci,
łzy pożegnań, szept dawnych pokoleń.
Stary wiąz rozciąga ramiona,
nocą sowy czuwają wśród liści,
wiosną powracają bociany —
pień pamięta każdy krok, każdy powrót.
Grusza nad stawem pochyla się nad wodą,
owoce pachną latem, dojrzewają w słońcu.
Woda odbija niebo i liście,
czas płynie tu miękko, spokojnie.
Z daleka widać lasy i torfiska.
Latem krzyk żurawi wzbija się w niebo,
a gdy odlatują — łza kręci się w oku.
Echo przeszłości miesza się z wiatrem,
każdy oddech niesie pamięć miejsc.
Serce czuje się w domu,
bo tu wszystko zna mnie od zawsze.
- Lilu.
|