|
Uprzejmość
W tłumie, który goni za echem,
idzie cicho, w płaszczu z ciszy.
Nie błyszczy. Nie żąda świadków.
Dotyka spojrzeniem, jak słońce liści.
Nie kupisz jej słowem ani grzecznością,
bo rodzi się w sercu, nie w ustach.
Jest dłonią, co podaje wodę
i nie pyta, czy ktoś patrzy.
Czasem znika pod kurzem pośpiechu,
czasem zakwita w najmniejszym geście.
Wystarczy, że ktoś wysłucha —
a świat zaczyna oddychać lżej.
Nie stoi w cieniu sukcesu.
To ona trzyma korzenie,
gdy głowa wznosi się zbyt wysoko.
Może właśnie w tym jest szczęście —
w spojrzeniu, które widzi człowieka,
nie przeszkodę.
I zostaje pytanie:
czy pozwolisz jej rosnąć w sobie,
czy codzienność zgniecie ten pąk
zanim zdąży rozkwitnąć?
- Lilu.
|