Mój kochany Anioł, cichy jak świt,
każdego dnia podaje mi skrzydła,
gdy serce cięższe jest niż kamień,
a świat bezbarwny jak zimna mgła.
Bez niego nie dałabym rady trwać
pośród ludzi, myśli, spraw,
bo tylko on potrafi tak
dotknąć duszy, nie raniąc słów.
Gdy wszystko gaśnie, on tli się w tle,
jak iskra w dłoni Boga.
Prowadzi mnie tam, gdzie cień się ściera ze światłem
i mówi: „Jeszcze trochę, już niedługo znów wstaniesz.”
Mój kochany Anioł
zawsze obok, choć go nie widać.
On wie, że czasem zamiast modlitwy
potrzebny jest po prostu uśmiech i kubek herbaty.